„Hm, niewiele” – wydukałam, nerwowo wodząc wzrokiem dookoła. Zastanawiałam się, co by zrobił, gdybym rzuciła się do szybkiej ucieczki; w jego obecnym nastroju, prawdopodobnie by mnie gonił.
Przechyla głowę na bok w niemym wyzwaniu.
„Nie doszliśmy do części z pistoletem...” – postanawiam dodać. – „Ale mówił, żeby strzelać, by zabić”.
Enzo potakuje, krążąc wokół mnie, po czym mówi: „Co do tego ma






