– Jest tu coś do jedzenia? – warknęła wręcz Amara.
Przysięgam, że Geno ukrył skrzywienie, dziewczyna była bardzo niecierpliwa. – Ach, oczywiście, pozwól, że ci pokażę. – Ujęłam ją lekko za ramię, prowadząc do jednego ze stołów.
– Tori – zawołał za mną mój mąż, ale zbyłam jego obawy. Wiedziałam, że nie spuści ze mnie wzroku przez cały czas, kiedy będę z dala od niego. Wcześniej tego wieczoru, zan






