– Gdzie?
Próbowałam przełknąć ślinę, wskazując drżącą ręką na drzwi.
– Słyszałaś bossa: my zostajemy, ty zostajesz tutaj – z palcem na spuście, nie odrywał wzroku od drzwi, w których Enzo zniknął coś, co wydawało mi się godzinami temu.
Musiałam wiedzieć, czy wszystko z nim w porządku. Jeśli zostanę tu choćby minutę dłużej, zwariuję. – Nie, kiedy mój mąż jest tam na zewnątrz. Musimy coś zrobić,






