Z perspektywy Giselle:
– W takim razie kto, do cholery, do mnie dzwonił? – zapytał Stefan ze zdumieniem.
– Czy to był jeden z lisów? – zapytałam zdezorientowana, a po chwili mój umysł powrócił do powodu, dla którego w pośpiechu opuszczaliśmy domek nad jeziorem.
– Zaraz, a co z moją matką? – zapytałam z niepokojem.
– Nic jej nie jest. Nie miała zawału! To były fałszywe wieści – powiedział Kevin usp






