Gdzieś na korytarzu trzasnęły drzwi, a głośny tupot stóp rozzłoszczonych kobiet sprawił, że schowałam się za Cassiusem i najszybciej jak to było możliwe wypchnęłam go przez frontowe drzwi.
Izzy schyliła się, by znaleźć się po drugiej stronie Cassiusa, podczas gdy on stał wyprostowany, wpatrując się w schody i dziedziniec w oczekiwaniu na przybycie naszego gościa. Ustawiła się idealnie, najdalej o






