Łatwo było zauważyć, kto już wcześniej brał udział w bitwie, i uspokajało mnie to, że nie byli zaniepokojeni. Albo pogodzili się ze swoim losem, albo ufali swojemu królowi, że poprowadzi ich do zwycięstwa.
Przeskanowałam wzrokiem grupę znajomych barbarzyńców. Nosili swoją broń z dumą, a Izzy siedziała obok Tristana, z uśmiechem żując kawałek suszonego mięsa i podśmiewając się ze swoją drużyną. Za






