Barrett pośpiesznie jej przerwał: – Mamo, błagam, wysłuchaj mnie. Nie mogę zatrzymać jej posagu.
– Jesteś naprawdę głupcem, synu! Będziemy pozwalać jej tak nad nami tyranizować?! Jesteś dla niej pobłażliwy, a ona nastaje na moje życie! – wrzasnęła Rebeka.
Barrett pozostał nieugięty, mówiąc: – Zatrzymanie jej posagu nie byłoby czynem godnym prawdziwego mężczyzny. Absolutnie odmawiam. Ojcze, Benjami






