languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Avelina Moreau 13 kwi 2026

Lulu przyniosła listę posagową i wyjaśniła: — W tym roku wydałaś już ponad sześć tysięcy srebrnych monet na utrzymanie tego domu. Jednakże sklepy, domy i majątki ziemskie pozostają nietknięte. Wszystkie oszczędności bankowe, wraz z aktami własności i tytułami ziemskimi, które zostawiła twoja matka, są zamknięte w skrzyni.

Carissa rzuciła okiem na listę. — W porządku.

Samo spojrzenie na ten spis wprawiło ją w melancholijny nastrój. Matka dała jej tak pokaźny posag w obawie, że będzie cierpieć niedostatek w domu męża.

— Pani, dokąd możemy pójść? Wracamy do Posiadłości Northwatch? A może powinnyśmy wrócić do Meadow Ridge? — zapytała Lulu, wyglądając na strapioną.

W głowie Carissy przemknęły obrazy splamionej krwią posiadłości i tragicznej śmierci jej bliskich, wywołując nagłe ukłucie bólu w sercu.

— Wszędzie będzie lepiej niż tutaj.

— Jeśli odejdziesz, dasz im dokładnie to, czego pragną.

— Niech tak będzie. Jeśli zostanę, całe życie będę cierpieć, patrząc na to, jak ta dwójka okazuje sobie czułości. Lulu, muszę żyć dobrze, aby zapewnić moim rodzicom i braciom spokój w zaświatach — odparła spokojnie Carissa.

— Pani! — Lulu zapłakała gorzko.

Urodziła się i wychowała w Posiadłości Northwatch. Masakra pochłonęła życie wszystkich, w tym jej własnej rodziny. Te obrazy wciąż ją prześladowały, a powrót tam wydawał się nie do pomyślenia.

— Czy nie ma innego sposobu? — zapytała z rozpaczą Lulu.

Oczy Carissy stały się zimne. — Jest. Mogłabym stawić czoła królowi i użyć zasług mojej rodziny, by zmusić go do wycofania edyktu. Jeśli odmówi, zabiję się w ramach protestu.

Lulu przelękła się i natychmiast zaprotestowała: — Pani, nie możesz!

Wyraz twarzy Carissy złagodniał, a na jej ustach zagościł przebiegły uśmiech. — Myślisz, że jestem tak głupia? Jeśli uda mi się dotrzeć do króla, poproszę jedynie o edykt orzekający polubowny rozwód.

Barrett mógł poślubić Aurorę na mocy królewskiego edyktu. Zatem Carissa również powinna otrzymać oficjalny edykt, pozwalający jej odejść. Nie powinna musieć wymykać się ukradkiem, jakby została wygnana.

Majątek z Posiadłości Northwatch w zupełności wystarczyłby jej na wygodne życie do końca dni. Nie zamierzała niepotrzebnie się poniżać.

Właśnie wtedy ktoś zawołał z zewnątrz: — Pani Carisso, pani domu prosi cię do siebie!

— To Jade, służąca pani Rebeki. Wygląda na to, że pani Rebeka będzie próbowała cię przekonać — szepnęła Lulu.

Carissa wyprostowała się z poważną miną. — Zatem chodźmy.

Wieczorne słońce żarzyło się niczym krew, a jesienny wiatr był chłodny. Poprzedni król podarował obecną rezydencję rodziny Warrenów, Posiadłość Valor, dziadkowi Barretta. Choć niegdyś prestiżowa, popadła w ruinę.

Większość mężczyzn z rodziny Warrenów to wojownicy walczący na polach bitew. Tylko nieliczni byli urzędnikami państwowymi zatrudnionymi w pałacu. Ojciec Barretta, Jonathan, nie radził sobie najlepiej w swojej urzędniczej karierze. Jego drugi wuj, Gregory, zajmował jedynie pomniejsze stanowisko w Królewskiej Cytadeli.

Barrett i jego najstarszy brat, Benjamin, odnieśli pewne sukcesy w wojsku. Jednak przed ich niedawnym zwycięstwem byli zaledwie majorami czwartej rangi.

Obie rodziny wciąż mieszkały razem w Posiadłości Valor. Podział majątku tylko przyspieszyłby ich upadek.

W towarzystwie Lulu Carissa dotarła do pokoju Rebeki. Cera Rebeki wyglądała nieco lepiej, a ona sama siedziała na łóżku. Uśmiechnęła się ciepło na widok Carissy.

— Jesteś.

W pokoju znajdował się również Benjamin i jego żona, Amelia Morgan. Obecna była także siostra Barretta, Serena, oraz pozostałe dzieci nałożnic. Druga ciotka Barretta, Charlotte Lewis, siedziała nieopodal. Jednak wyraz jej twarzy był zimny i nieco pogardliwy.

— Witaj, matko. Ciociu Charlotte, Benjaminie, Amelio — przywitała się uprzejmie Carissa.

— Carisso, chodź tutaj. — Rebeka gestem zaprosiła synową, by usiadła u wezgłowia jej łóżka.

Starsza kobieta czule ujęła dłoń Carissy i powiedziała radośnie: — Teraz, gdy Barrett wrócił, masz na kim polegać. Ten rok był dla ciebie niezwykle trudny, zwłaszcza po tym, co spotkało twoją rodzinę. Jesteś jedyną ocalałą z rodu markiza. Na szczęście to wszystko jest już za tobą.

Rebeka była bystra. Dała jasno do zrozumienia, że Carissa będzie musiała w przyszłości polegać na rodzinie Warrenów, skoro jej bliscy odeszli.

Carissa wysunęła dłoń i rzekła spokojnie: — Matko, słyszałam, że spotkałaś się dziś z generał Yates.

Rebeka nie spodziewała się po Carissie takiej bezpośredniości. Jej uśmiech zamarł na chwilę, po czym odpowiedziała: — Owszem, spotkałam. Jest dość nieokrzesana i nie dorównuje ci pod względem urody.

Carissa patrzyła uważnie na teściową. — Chcesz przez to powiedzieć, że jej nie lubisz?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 - Zguba generała: Jego bezużyteczna była żona to Najwyższy Wódz | StoriesNook