Rebeka wymusiła uśmiech. — Jak mogę o tym decydować po zaledwie jednym spotkaniu? Ale skoro król zaaranżował to małżeństwo, klamka zapadła. W przyszłości ona i Barrett wspólnie będą zdobywać wojenne zasługi, podczas gdy ty będziesz zarządzać domem i czerpać korzyści z ich ciężkiej pracy. Czyż to nie wspaniale?
— Tak, jestem tego pewna — odparła z uśmiechem Carissa. — Jednak uczynienie generał Yates nałożnicą jest dość niesprawiedliwe.
Rebeka się zaśmiała. — Ty głupiutkie dziecko, jakże mogłaby zostać nałożnicą? Edykt króla czyni ją prawowitą żoną Barretta. Ponadto jest oficerem wojskowym i posiada oficjalną rangę. Urzędnicy nie mogą być nałożnicami. Będzie prawowitą żoną, tak jak ty. Nie będzie między wami żadnego zróżnicowania statusu.
— Żadnego zróżnicowania? Czy w naszym królestwie istnieje taki zwyczaj? — zapytała Carissa.
Wyraz twarzy Rebeki nieco ochłodł. — Carisso, zawsze byłaś rozsądna. Skoro wżeniłaś się w naszą rodzinę, powinnaś stawiać nas na pierwszym miejscu. Według Ministra Obrony, zasługi Aurory w tej bitwie były większe niż Barretta. Gdy ty będziesz zarządzać domem, oni będą mogli wspólnie służyć jako mąż i żona, skupiając się na karierze wojskowej. W przyszłości z pewnością staną się słynnymi generałami, podobnie jak jego dziadek.
Ton Carissy pozostał chłodny, kiedy rzekła: — Skoro oni są mężem i żoną, to dla mnie nie ma tu miejsca.
— Jak możesz tak mówić? Czyż nadal nie rządzisz domem? — skontrowała niezadowolona Rebeka.
— Zarządzałam domem tylko dlatego, że Amelia źle się czuła. Teraz, gdy wyzdrowiała, powinna wznowić swoje obowiązki. Jutro przejrzę księgi i przekażę jej wszystko z powrotem — odparła Carissa.
Amelia szybko wtrąciła: — Wciąż nie w pełni wyzdrowiałam. Poza tym wszyscy są zadowoleni z tego, jak zarządzasz majątkiem. Powinnaś to kontynuować.
Carissa uśmiechnęła się kpiąco. Wszyscy byli zadowoleni, ponieważ wspierała ich ze swoich własnych pieniędzy. Większość z nich szła na wydatki medyczne Rebeki.
Sebastian Dalton był uznanym medykiem, a jego leki kosztowały majątek. Mało kto mógł sobie pozwolić na jego usługi. Lekarstwa Rebeki kosztowały ponad sto monet miesięcznie, co dawało ponad tysiąc monet rocznie.
Co się tyczy pozostałych domowych wydatków, Carissa czasami je dotowała. Przez cały rok na przykład, okazjonalnie zużywała tkaniny i jedwabie z rodzinnego przedsiębiorstwa na szycie nowych ubrań dla wszystkich domowników.
Wcześniej jej to nie przeszkadzało, gdyż naprawdę pragnęła spędzić życie z Barrettem.
Jednak okoliczności uległy zmianie. Nie zamierzała dłużej zgrywać głupca.
Carissa wstała i powiedziała: — W takim razie postanowione. Jutro oddam księgi i nie będę się już angażować w sprawy domowe.
— Ani kroku dalej! — twarz Rebeki pociemniała z gniewu. — Carisso, zachowujesz się nierozsądnie. To normalne, że mężczyźni mają wiele żon i nałożnic. Jeśli nie potrafisz tego zaakceptować, ludzie uznają cię za ograniczoną i zazdrosną.
Uległość Carissy w minionym roku sprawiła, że rodzina Warrenów zaczęła uważać ją za łatwą do zmanipulowania. Wierzyli, że kilka ostrych słów zawsze zdoła utrzymać ją w ryzach.
Wyraz twarzy Carissy był spokojny, co stanowiło jaskrawy kontrast wobec jej zwyczajowej potulności. — Ludzie mogą mówić, co im się żywnie podoba. Nie interesują mnie ich opinie.
Rebeka była tak wściekła, że z trudem łapała powietrze i przez długi czas zanosiła się suchym kaszlem. W przeszłości Carissa od razu rzuciłaby się jej z pomocą. Gładziłaby starszą kobietę po plecach i próbowała ją uspokoić.
Lecz teraz Carissa pozostała w miejscu. Miękkie, wieczorne światło z progu uwydatniało jej delikatne, niemal eteryczne piękno.
— Carisso, zobacz, jak bardzo zdenerwowałaś mamę — powiedziała Serena, robiąc krok do przodu.
Jej okrągła, młodzieńcza twarz nabrzmiała złością, gdy rzuciła Carissie wściekłe spojrzenie. — To w ogóle nie dotyczy ciebie. Myślisz, że twoja rodzina jest wciąż tak samo prestiżowa, jak niegdyś? Twoich rodziców i braci już nie ma; zostałaś sama. Nie boisz się, że Barrett się z tobą rozwiedzie, jeśli nadal będziesz się wywyższać, jak panienka z wysoko postawionego rodu?
Carissa spojrzała na szwagierkę, ubraną w jasne, żółte stroje, które Carissa kupiła jej wczesną jesienią. Teraz, nosząc ubrania ofiarowane jej przez Carissę, Serena miała czelność kwestionować jej autorytet.
Jakie to było... bezmyślne z jej strony.
— Zanim zaczniesz prawić mi morały, zdejmij z siebie suknię, którą masz na sobie — powiedziała chłodno Carissa.
Policzki Sereny oblały się gniewnym rumieńcem. — Nie błagałam cię, żebyś kupiła mi tę suknię. Możesz ją zabrać z powrotem, skoro nie chcesz, bym ją nosiła.
— W porządku. I nie zapomnij o biżuterii, którą masz na sobie. Oczekuję, że zwrócisz mi to wszystko.
Powiedziawszy to, Carissa omiotła wzrokiem pomieszczenie. Jedyną osobą, która wydawała się zadowolona z tej sytuacji, była Charlotte. Pozostali wyglądali ponuro.
— Jeśli to już wszystko, będę się zbierać.
Z tymi słowy Carissa odwróciła się i stanowczym krokiem wyszła.






