W gabinecie Salvador wpatrywał się w Carissę, która klęczała na posadzce z białego marmuru.
Ubrana była w prostą białą suknię z wcięciem w talii, a na ramiona miała narzucony niebieski płaszcz. W przeciwieństwie do poprzednich wizyt, jej włosy były upięte w wysoki kucyk i przewiązane zwykłą, białą jedwabną wstążką, a nie wystylizowane w kunsztowny sposób przystający mężatce.
Miała bladą cerę, a po






