Chłodny sterylność szpitalnego pokoju wcale nie uspokajała nerwów Nate'a.
Lottie leżała na kozetce lekarskiej, blada, ale przytomna, a jej palce bezmyślnie skręcały szpitalny koc między nimi.
– Nate – wymamrotała.
– Wystraszyłaś mnie na śmierć – mruknął szorstko.
Lottie próbowała się lekko uśmiechnąć, choć uśmiech ten chwiał się na krawędzi. – Już dobrze.
Nate wypuścił powietrze, mocniej ściskając






