Uwięziona w złotej klatce
Lottie chwyciła mosiężną klamkę i przekręciła. Zamknięte.
Znowu za nią szarpnęła, potrząsając drzwiami jak więzień sprawdzający wytrzymałość swojej celi. Serce waliło jej jak młot. Odwróciła się do ochroniarza stojącego tuż przed wejściem, z pustym, nieporuszonym wyrazem twarzy.
– Muszę natychmiast wyjść – powiedziała, a jej głos zabrzmiał ostrzej, niż zamierzała.
Ochroni






