languageJęzyk

ROZDZIAŁ 6

Autor: 99016 cze 2025

Skandal Wybucha

Poranek Lottie zaczął się jak każdy inny — dopóki nie postawiła stóp w wszechmocnym biurze Nate’a.

W momencie, gdy przekroczyła próg, ogarnęła ją duszna fala napięcia. Zwyczajowy gwar uległ zmianie. Nie był to już żywy szum ambitnych pracowników. Było zupełnie inaczej — przyciszony, ostry, złośliwy i zabarwiony rozbawieniem oraz czymś okrutnym. Czuła się jak tania i rozwiązła dziwka, która przespała się ze swoim szefem podczas ściśle biznesowej podróży do Paryża — o rany, jakie to żałosne, godne politowania i bolesne.

Jej obcasy stukały o wypolerowaną podłogę, gdy zmierzała do swojego biurka, ale dźwięk został pochłonięty przez szepty, które podążały za nią jak cień. Grupa asystentek zebrała się w pobliżu pokoju socjalnego, obracając głowy o trzysta sześćdziesiąt stopni, gdy przechodziła. Jedna z nich, kobieta z perfekcyjnie ułożonymi blond włosami, nachyliła się, by szepnąć. Zawsze miałam wrażenie, że ona jest na złej misji, ale baraszkowanie z szefem musi być takie haniebne, zanim wybuchnie śmiechem — upadła tak nisko.

Żołądek Lottie się skręcił.

Coś było nie tak.

Grace, jedna z nielicznych współpracowniczek, z którymi naprawdę się dogadywała, podbiegła do jej biurka, wciskając jej tabloid do rąk. "Lottie–czekaj, czekaj, czekaj, widziałaś to?"

Lottie zmarszczyła brwi, spoglądając w dół. W momencie, gdy jej oczy spoczęły na jaskrawym nagłówku, jej serce opadło.

"Sekretny romans miliardera: Ukryta kochanka Nathaniela Sterlinga ujawniona!"

Świat zachwiał się na chwilę.

Jej palce zadrżały, gdy przewróciła stronę. Rozkładówka była wypełniona rozmytymi, ale nie do pomylenia zdjęciami — ona i Nate na balkonie, ich ciała blisko siebie, jego usta na jej ustach. Inne pokazywało go, jak obejmuje ją w talii, oczy ciemne od czegoś oczywistego i niezaprzeczalnego.

Na chwilę wstrzymała oddech.

"Nie, nie, nie..." wyszeptała.

Artykuł był bardzo brutalny.

Anonimowe źródło twierdzi, że Lottie Morrison, rozwiązła sekretarka niskiego szczebla i łowczyni złota, jest zamieszana w sekretny romans ze słynnym Nathanielem Sterlingiem. Źródła podają, że wykorzystała swoje stanowisko, aby być blisko niego dla własnej przyjemności i korzyści, i wygląda na to, że w końcu jej się to udało — przynajmniej na razie.

Tak to trwało i trwało, spekulując na temat ich "związku", przekręcając fakty, aby pasowały do skandalu. Przedstawili ją jako nic więcej niż zdesperowaną, dziwkowatą sekretarkę, która uwodzi, aby awansować.

Jej skóra piekła intensywnie.

Ostry śmiech przebił się przez oszołomienie.

"Więc w ten sposób dostała tę pracę, mtchewww—jakie to żałosne."

Głowa Lottie podskoczyła. Po drugiej stronie pokoju grupa pracowników stała w pobliżu kserokopiarek, wpatrując się w swoje telefony. Jeden z nich, brunetka z drogim zegarkiem, uśmiechnęła się złośliwie.

"To znaczy, czy ktoś naprawdę myślał, że dostała się tu dzięki zasługom? Proszę was."

Inna kobieta zachichotała. "Po prostu mi jej żal. Kobiety Sterlinga nigdy nie trwają długo, on wykorzystuje je i porzuca do woli — wygląda na to, że nikt jej nie doradził."

Dłonie Lottie zacisnęły się w pięści.

Jej paznokcie wbiły się w dłonie, uziemiając ją. Zmusiła się do oddychania, do stania prosto, nawet gdy jej wnętrzności się skręcały i prawie się wyłączyły.

Wtedy—

Drzwi windy rozsunęły się szeroko.

Nate.

W biurze zapadła cisza, gdy mężczyzna w centrum burzy wszedł do środka. Jego obecność była jak zawsze magnetyczna, władcza, bez wysiłku potężna. Ale dzisiaj było coś innego. Pewna, ale myląca sztywność w jego szczęce i irytujący chłód w jego wyrazie twarzy, który sprawił, że powietrze stało się jeszcze cięższe.

Ich oczy spotkały się na krótko.

Przez chwilę pomyślała — miała nadzieję — że coś powie. Że zaoferuje jakieś pocieszenie, uzna skandal, uzna ją lub sprawi, że poczuje się choć trochę lepiej.

Zamiast tego przeszedł obok niej.

Bez słowa.

Jakby naprawdę była tylko tanią dziwką.

Nie mogła uwierzyć własnym oczom, on ją przez to wszystko przeprowadził i udawał, że to nic.

Serce Lottie się ścisnęło.

Ledwo zarejestrowała szepty narastające wokół niej, gdy odwróciła się na pięcie i podążyła za nim do jego biura.

Drzwi zamknęły się za nią z ostrym kliknięciem.

"Wyjaśnij mi to natychmiast", zażądała, jej głos drżał, ale był stanowczy.

Nate wypuścił powoli powietrze, masując skronie, jakby była utrudnieniem. "Nie ma nic do wyjaśniania, wszyscy już to widzieli."

Gorzki śmiech uwięzł jej w gardle. "Nic do wyjaśniania?" Rzuciła tabloid na jego biurko. "Cały świat myśli, że jestem twoją kochanką, Nate! Że ja..." Jej głos się załamał. "Że wykorzystałam cię, żeby awansować." i nie masz nic do powiedzenia?

Nawet nie drgnął.

"To wkrótce ucichnie, więc lepiej się uspokój." Jego głos był zimny, kontrolowany.

Dłonie Lottie zadrżały. "Naprawdę myślisz, że to po prostu zniknie?" Zrobiła krok naprzód, jej emocje wymykały się spod kontroli. "Ludzie się ze mnie śmieją. Moja reputacja jest wleczona po błocie, a ty..." Przełknęła ciężko. "Nawet tego nie uznasz? Mówisz mi, żebym się uspokoiła? Jak oczekujesz, że zachowam spokój?"

Jego szczęka się zacisnęła.

"Zostań na swoim miejscu, Lottie."

Te słowa były jak policzek prosto w twarz, ogromny, bolesny policzek.

Wpatrywała się w niego, dech zaparło jej w piersiach.

Zostań na swoim miejscu.

Więc tym dla niego była. Czymś tymczasowym. Czymś jednorazowym.

Jej serce skręciło się boleśnie i płakała bezgłośnie, ale nie pozwoliła mu tego zobaczyć.

"Jeśli tak mnie widzisz", powiedziała, jej głos drżał z gniewu, łez i czegoś głębszego, "to chyba nigdy nie miałam tu miejsca od początku — czuję się wykorzystana i brudna."

Jego wzrok zamigotał — tylko na sekundę — ale zniknął równie szybko.

Bez słowa odwróciła się i wyszła.

Każdy krok wydawał się utrwalać coś w jej wnętrzu. Bolesną, łamiącą serce i rozdzierającą prawdę.

Skandal nie przycichł.

Do południa media społecznościowe eksplodowały.

#SterlingAffair był na topie w Internecie.

Inwestorzy firmy byli niespokojni, akcjonariusze domagali się oświadczeń, a całe biuro obserwowało ją jak tykającą bombę zegarową.

Nagłówki stawały się coraz gorsze.

"Lottie Morrison: Sekretarka, która przykuła uwagę miliardera."

"Od nikogo do zabawki Nate'a Sterlinga."

Poczuła się chora.

Nadeszła pora lunchu i zastanawiała się, czy nie pominąć go całkowicie. Ale ściany biura wydawały się duszne i potrzebowała chwili, aby odetchnąć.

Weszła na korytarz — tylko po to, by stanąć twarzą w twarz z Victorem Langstonem.

Dreszcz przeszedł jej po plecach.

"Panno Morrison", pozdrowił gładko. "W niezłym bałaganie się pani znalazła."

Lottie zesztywniała. "Czego chcesz, Victor?"

Victor uśmiechnął się powoli i wyrachowanie. "Zaoferować pani wyjście."

Zmarszczyła oczy. "Nie jestem zainteresowana."

"Nawet nie słyszała pani mojej propozycji", powiedział lekko. "Widzi pani, Nate jest w trudnej sytuacji. Jego reputacja jest zagrożona. Inwestorzy obserwują. A kiedy mężczyźni tacy jak on mają kłopoty..." Zrobił krok bliżej, ściszając głos. "Ograniczają straty."

Krew w jej żyłach zamarzła.

Victor uśmiechnął się złośliwie. "Prędzej czy później będzie musiał dokonać wyboru — jego firma albo pani." Przechylił głowę. "I oboje wiemy, jak to się skończy."

Jej serce waliło jak młot.

Chyba że...

Spojrzała na niego ostrożnie. "Chyba że co?"

Victor nachylił się. "Chyba że pani go wyprzedzi."

Żołądek jej się skręcił. "Myślisz, że bym go zdradziła?"

Victor zachichotał. "Czy on już pani nie zdradził?"

Lottie wstrzymała oddech.

Oczy Victora zalśniły. "A może wciąż czeka pani, aż on panią uratuje?"

Gorzki smak wypełnił jej usta.

Cofnęła się, piorunując go wzrokiem. "Wolę spłonąć, niż wziąć cokolwiek od ciebie."

Victor roześmiał się. "Jak pani woli. Proszę tylko pamiętać — kiedy Sterling w końcu panią wyrzuci, niech pani nie mówi, że nie ostrzegałem."

Odszedł, zostawiając ją stojącą tam, z zaciśniętymi pięściami.

A potem—

Cień padł na nią.

Odwróciła się — tylko po to, by stanąć twarzą w twarz z Nate'em.

Zaparło jej dech w piersiach.

Jego wyraz twarzy był nieczytelny, jego postawa napięta. Słyszał wszystko.

Przez ulotną chwilę coś zamigotało w jego oczach. Gniew? Żal? Coś głębszego?

Potem — równie szybko — zniknęło.

Jego głos był zimny, gdy w końcu przemówił.

"Wracaj do pracy, Lottie."

Jej serce się ścisnęło.

Uniosła podbródek, zmuszając się, by spojrzeć mu w oczy. "To wszystko, co masz do powiedzenia?"

Chwila ciszy.

Wtedy—

"Tak."

Ostatnia nić pękła w jej wnętrzu.

Przeszła obok niego, z wysoko uniesioną głową.

Ale głęboko w środku coś kruchego i cennego pękało.

I nie była pewna, czy kiedykolwiek będzie w stanie to poskładać.

Gdy szła w kierunku drzwi swojego biura, a Nate wciąż się w nią wpatrywał, otworzyła drzwi i gdy miała je za sobą zamknąć, jej kolana się ugięły, zemdlała.

Nate pospiesznie podszedł do niej, podniósł ją, zamknął drzwi i próbował ją ocucić, położył ją na sofie w jej biurze, włączył klimatyzację, rozpiął jej sukienkę do końca, aby pozbawić ją wszelkiego dyskomfortu.

Naprawdę mu było przykro, że przez niego przez to wszystko przechodziła.

Ale musi odłożyć na bok swoje emocje, aby dotrzeć do sedna sprawy.

Stopniowo odzyskała przytomność.

Co do cholery! Dlaczego mnie dotykasz? Co mi zrobiłeś? Dlaczego jestem rozebrana? Dotykałeś mnie? Pytała go, zaczynając się ubierać.

Musisz się uspokoić, zemdlałaś, a ja pomogłem ci odzyskać przytomność i nie, nie dotykałem cię. Nigdy bym tego nie zrobił bez twojej zgody, zwłaszcza gdy jesteś w tak wrażliwym stanie.

Odpocznij trochę i wracaj do pracy, powiedział Nate, znowu stając się lodowaty.

Odwrócił się i wyszedł z biura.

Lottie poczuła ostry ból głowy i dreszcze przeszły jej po plecach. Sięgnęła do szuflady biurka po apteczkę, sięgnęła po środek przeciwbólowy.

Próbowała wrócić do pracy, ale wydawało się to niemożliwe. Jej myśli błądziły.

W którym momencie to przegapiłam? Żałuję, że pojechałam na tę wycieczkę, straciłam dziewictwo na rzecz tego lodowatego, nikczemnego dyrektora generalnego. Jak mogłam być tak głupia, żeby ryzykować wszystkim dla tak zimnego mężczyzny.

Stopniowo tracę rozum, nie chcę znowu wracać do depresji! Mój umysł jest po prostu pusty.

Wstała i zaczęła chodzić, jak mogłam do tego dopuścić. Lottie, jesteś mądrzejsza i lepsza od tego. Musisz znaleźć trwałe rozwiązanie tej szarady.

Moja reputacja ma dla mnie ogromne znaczenie. Stoję tu i patrzę, jak moje życie powoli się wymyka. Jej serce waliło.

Naprawdę muszę iść do terapeuty. Nie mogę sobie pozwolić na utratę rozumu w tym okresie, muszę mieć energię, aby stawić czoła przyszłości — wymamrotała.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 6: ROZDZIAŁ 6 - Zimny jak lód Prezes | StoriesNook