languageJęzyk

Rozdział 5

Autor: 99016 cze 2025

Lottie obudziła się, mrugając oczami. Promienie słońca wlewały się przez zwiewne zasłony, rozświetlając pokój ciepłą poświatą. Otulała ją miękka pościel, ale wspomnienie wczorajszej namiętności paliło jej skórę niczym ogień. Pamięć o ognistym spojrzeniu Nate’a i ich elektryzującym połączeniu pochłaniała jej myśli.

Odwróciła się i zobaczyła Nate’a stojącego przy oknie. Jego sylwetka była napięta. – Dzień dobry – powiedziała, próbując przerwać tworzącą się między nimi przepaść.

Odwrócił się, a jego wyraz twarzy był chłodny. – Musimy porozmawiać.

Przeszył ją dreszcz. – O czym?

– O wczorajszej nocy. – W jego głosie wyczuła ostrze, które przyspieszyło bicie jej serca.

– Co z nią? – zapytała, czując ściskanie w żołądku.

– To nigdy nie powinno się zdarzyć – stwierdził, tonem krótkim i stanowczym.

Jego słowa uderzyły ją jak policzek. Mocniej otuliła się pościelą, czując się bezbronna i obnażona. – Ale przecież mnie pragnąłeś.

– No cóż… To było wcześniej – warknął, a frustracja buzowała pod powierzchnią.

Otworzyła usta, żeby się posprzeczać, żeby przypomnieć mu o namiętności, którą dzielili, ale lód w jego spojrzeniu ją uciszył. – Po prostu o tym zapomnij, Lottie.

Ale ona nie mogła po prostu zapomnieć.

Jej wzrok padł na prześcieradło i wstrzymała oddech. Mała plama była wyraźnym przypomnieniem jej utraconego dziewictwa, znakiem ich intymności… może jej dumy? Ogarnęło ją upokorzenie i odwróciła się do niego. – Nate…

– Nie mogę tego zrobić – powiedział, odwracając się do niej plecami. – Nie, kiedy myślisz o tym, co to znaczy.

– A co to znaczy dla ciebie? – odparowała, podnosząc głos. – Czy jestem tylko rozrywką? Pomyłką?

Zawahał się, a po jego rysach przemknął cień bezbronności. – Nie rozumiesz.

– Więc mi to wytłumacz!

– Ja nie wchodzę w związki – wyznał, mówiąc cicho. – To było tylko…

– Tylko co? – naciskała, czując łomotanie serca. – Sposobem na rozładowanie napięcia? Szybki romans? Wykorzystanie i głupia sytuacja? Dziwkarskie doświadczenie? Po prostu to powiedz…

– Sprawiasz, że to brzmi tanio – odparł, a w jego oczach zapłonął gniew.

– Bo tak to traktujesz! Czuję się wykorzystana, czuję się lekceważona – wypluła, a jej frustracja sięgnęła zenitu.

Zapadła cisza, gęsta od niewypowiedzianych emocji. W końcu podszedł bliżej, a jego głos był łagodniejszy. – Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym, ale nie mogę cię do siebie dopuścić.

Lottie przełknęła z trudem ślinę. Ciepło ich nocy starło się z chłodem jego słów. – Więc czego chcesz?

– Chcę ciebie, ale nie mogę cię mieć. Nie w ten sposób.

***

Później, przy stole konferencyjnym, w powietrzu wisiało napięcie. Lottie próbowała skupić się na spotkaniu, ale jej myśli szalały. Zobaczyła przebłysk prawdziwego Nate’a, ale dziś znowu był bezwzględnym biznesmenem.

Naprzeciwko nich uśmiechnął się Victor Langston, a jego wzrok powędrował w jej stronę. – Oferta wygląda dobrze, Sterling – powiedział gładko jak jedwab. – Ale myślę, że możemy ją trochę osłodzić.

Nate oparł się, krzyżując ramiona, z twardym wyrazem w oczach. – Czego chcesz, Victor?

Wzrok Victora przesunął się na Lottie, a po jej skórze przebiegł dreszcz niepokoju. – Chcę kolacji z twoją sekretarką – powiedział nonszalancko, jakby rozmawiał o pogodzie.

Serce Lottie zaczęło bić szybciej. – Co?

Wyraz twarzy Nate’a zmienił się w jednej chwili, a w jego oczach zapłonęła furia. – Spróbuj jeszcze raz, a cię zniszczę.

Victor zaśmiał się, niewzruszony. – Spokojnie. To tylko nieszkodliwa kolacja. Pomyśl o tym jak o okazji do nawiązania kontaktów.

– Ona nie jest pionkiem w twojej grze – warknął Nate, mówiąc cicho i groźnie.

– O, przepraszam, ale się z tym nie zgadzam – odparł Victor, odchylając się na krześle i rozkoszując się napięciem. – Widzisz, wiem, jak działasz, Sterling. Myślisz, że możesz wszystko kontrolować. Ale nigdy nie możesz jej kontrolować.

– I co przez to rozumiesz? – zapytała Lottie, starając się utrzymać spokojny głos pomimo niepokoju.

Victor uśmiechnął się z drapieżnym błyskiem w oku. – Powiedzmy, że jestem gotów zaoferować hojną umowę, ale muszę tylko zbadać grunt. Kolacja byłaby idealną okazją, nie sądzisz?

Nate zacisnął szczękę, a jego kostki zbielały, gdy chwycił stół. – Jeśli tylko ją dotkniesz… pożałujesz tego.

– Co? Zniszczysz mnie? – przerwał Victor, tonem drwiącym. – Daj spokój, Nathanielu. Nie możesz się przedzierać przez każdą umowę siłą – świat nie kręci się wokół ciebie, wiesz?!

– Nie boję się spróbować – odparował Nate, a jego głos był lodowaty.

Lottie poczuła, że ogarnia ją frustracja. Skoro Nate nie chciał przyznać, co ich łączy, dlaczego miałaby dbać o jego gniew?

Później tego wieczoru, stojąc samotnie na balkonie, Lottie wpatrywała się w migoczące światła Paryża, czując się zagubiona. Była taka cholernie głupia, dając się ponieść fantazji… tak jej się wydawało.

Ale Nate jej nie chciał. Tak naprawdę.

– Lottie? – Głos Nate’a wyrwał ją z zamyślenia, niski i szorstki, wywołując dreszcz na jej kręgosłupie.

Odwróciła się, żeby się z nim zmierzyć, czując łomotanie serca. – Czego znowu chcesz, Nate?

– Chcę porozmawiać o Victorze – powiedział, podchodząc bliżej. – Nie powinnaś się do niego zbliżać.

– Dlaczego tak bardzo ci na tym zależy? – odparowała, a frustracja zaczęła narastać. – To ty mnie odpychasz.

Jego oczy pociemniały, a napięcie stało się wyczuwalne. – Bo ja się nigdy nie dzielę.

Jej oddech uwiązł w gardle na widok wyzwania iskrzącego się między nimi. – Naprawdę tak myślisz?

– Wiem, co myślę. – Jego głos był ochrypły, a ciężar jego słów przytłaczający.

Zanim zdążyła się powstrzymać, wyciągnęła do niego rękę, przyciągając go bliżej. – Więc mi pokaż.

Jego usta zderzyły się z jej ustami, podsycane desperacją. Ten pocałunek był inny, rozpalił w niej ogień.

Rozpłynęła się w jego ramionach, gotowa oddać się mu całkowicie. Ale w tym momencie błysk przykuł jej wzrok.

Nieświadomi niczego, ktoś ich obserwował – rejestrując ich intymność bez ich wiedzy. W nocy rozległ się ostry trzask.

Gdy Nate oderwał się od niej, dysząc, jego wyraz twarzy stał się dziki. – Musimy wejść do środka.

Panika zalała pierś Lottie. – Dlaczego? Co się stało?

Nie odpowiedział, ale zobaczyła to w jego oczach – świadomość, że ich prywatny moment został naruszony.

– Ktoś nas obserwuje – powiedział napiętym głosem.

Ogarnął ją strach. – Co mamy robić?

– Zaufaj mi – rozkazał, skanując wzrokiem ciemność. – Musimy natychmiast wrócić do środka.

Gdy się odwrócili, Lottie poczuła, że ktoś chwyta ją za nadgarstek, odciągając od Nate’a. – Gdzie myślisz, że idziesz? – zadrwił Victor, wyłaniając się z cienia.

– Zostaw ją! – krzyknął Nate, a furia wybuchła, gdy rzucił się do przodu.

– Uspokój się, Sterling – kpił Victor, zaciskając uścisk. – Pomyślałem, że przyjrzę się bliżej temu, co jest twoje.

Serce Lottie zaczęło bić jak szalone, a strach i gniew mieszały się, gdy szarpała się w uścisku Victora. – Ahhh! Puść mnie natychmiast!

Victor uśmiechnął się z zadowoleniem, pochylając się bliżej. – Nie martw się, Lottie. Bardzo dobrze się tobą zaopiekuję. W końcu jesteś tylko sekretarką, prawda?

Nate poruszył się, emanując furią. – Dotknij jej, a przysięgam…

– Dosyć! – przerwał gwałtownie Victor, a jego głos przeszył noc. – Pokażę ci, jak gra się w tę grę.

Gdy Lottie walczyła z Victorem, oczy Nate’a spotkały się z jej oczami, a między nimi przepłynęła cicha obietnica.

Skandal rozwijał się z każdą mijającą chwilą, a oni zostali złapani w krzyżowy ogień.

Z nagłym przypływem siły wyrwała się z uścisku Victora, zataczając się z powrotem na Nate’a. – Co robimy teraz? – zapytała, dysząc i przerażona.

Nate zacisnął szczękę, a jego ciało przeszyła furia. – Walczymy. Razem.

I w tym momencie Lottie zdała sobie sprawę, że stawka została podniesiona. Nie była już tylko pionkiem w grze; była graczem, gotowym zaryzykować wszystko dla mężczyzny, którego tak bardzo pragnęła.

– Wiecie co, po prostu to zakończmy – powiedziała, a determinacja zapłonęła w niej z całą mocą.

Ale gdy stanęli twarzą w twarz z Victorem, prawdziwa bitwa dopiero się zaczynała.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki