Lottie obudziła się, mrugając oczami. Promienie słońca wlewały się przez zwiewne zasłony, rozświetlając pokój ciepłą poświatą. Otulała ją miękka pościel, ale wspomnienie wczorajszej namiętności paliło jej skórę niczym ogień. Pamięć o ognistym spojrzeniu Nate’a i ich elektryzującym połączeniu pochłaniała jej myśli.
Odwróciła się i zobaczyła Nate’a stojącego przy oknie. Jego sylwetka była napięta. – Dzień dobry – powiedziała, próbując przerwać tworzącą się między nimi przepaść.
Odwrócił się, a jego wyraz twarzy był chłodny. – Musimy porozmawiać.
Przeszył ją dreszcz. – O czym?
– O wczorajszej nocy. – W jego głosie wyczuła ostrze, które przyspieszyło bicie jej serca.
– Co z nią? – zapytała, czując ściskanie w żołądku.
– To nigdy nie powinno się zdarzyć – stwierdził, tonem krótkim i stanowczym.
Jego słowa uderzyły ją jak policzek. Mocniej otuliła się pościelą, czując się bezbronna i obnażona. – Ale przecież mnie pragnąłeś.
– No cóż… To było wcześniej – warknął, a frustracja buzowała pod powierzchnią.
Otworzyła usta, żeby się posprzeczać, żeby przypomnieć mu o namiętności, którą dzielili, ale lód w jego spojrzeniu ją uciszył. – Po prostu o tym zapomnij, Lottie.
Ale ona nie mogła po prostu zapomnieć.
Jej wzrok padł na prześcieradło i wstrzymała oddech. Mała plama była wyraźnym przypomnieniem jej utraconego dziewictwa, znakiem ich intymności… może jej dumy? Ogarnęło ją upokorzenie i odwróciła się do niego. – Nate…
– Nie mogę tego zrobić – powiedział, odwracając się do niej plecami. – Nie, kiedy myślisz o tym, co to znaczy.
– A co to znaczy dla ciebie? – odparowała, podnosząc głos. – Czy jestem tylko rozrywką? Pomyłką?
Zawahał się, a po jego rysach przemknął cień bezbronności. – Nie rozumiesz.
– Więc mi to wytłumacz!
– Ja nie wchodzę w związki – wyznał, mówiąc cicho. – To było tylko…
– Tylko co? – naciskała, czując łomotanie serca. – Sposobem na rozładowanie napięcia? Szybki romans? Wykorzystanie i głupia sytuacja? Dziwkarskie doświadczenie? Po prostu to powiedz…
– Sprawiasz, że to brzmi tanio – odparł, a w jego oczach zapłonął gniew.
– Bo tak to traktujesz! Czuję się wykorzystana, czuję się lekceważona – wypluła, a jej frustracja sięgnęła zenitu.
Zapadła cisza, gęsta od niewypowiedzianych emocji. W końcu podszedł bliżej, a jego głos był łagodniejszy. – Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym, ale nie mogę cię do siebie dopuścić.
Lottie przełknęła z trudem ślinę. Ciepło ich nocy starło się z chłodem jego słów. – Więc czego chcesz?
– Chcę ciebie, ale nie mogę cię mieć. Nie w ten sposób.
***
Później, przy stole konferencyjnym, w powietrzu wisiało napięcie. Lottie próbowała skupić się na spotkaniu, ale jej myśli szalały. Zobaczyła przebłysk prawdziwego Nate’a, ale dziś znowu był bezwzględnym biznesmenem.
Naprzeciwko nich uśmiechnął się Victor Langston, a jego wzrok powędrował w jej stronę. – Oferta wygląda dobrze, Sterling – powiedział gładko jak jedwab. – Ale myślę, że możemy ją trochę osłodzić.
Nate oparł się, krzyżując ramiona, z twardym wyrazem w oczach. – Czego chcesz, Victor?
Wzrok Victora przesunął się na Lottie, a po jej skórze przebiegł dreszcz niepokoju. – Chcę kolacji z twoją sekretarką – powiedział nonszalancko, jakby rozmawiał o pogodzie.
Serce Lottie zaczęło bić szybciej. – Co?
Wyraz twarzy Nate’a zmienił się w jednej chwili, a w jego oczach zapłonęła furia. – Spróbuj jeszcze raz, a cię zniszczę.
Victor zaśmiał się, niewzruszony. – Spokojnie. To tylko nieszkodliwa kolacja. Pomyśl o tym jak o okazji do nawiązania kontaktów.
– Ona nie jest pionkiem w twojej grze – warknął Nate, mówiąc cicho i groźnie.
– O, przepraszam, ale się z tym nie zgadzam – odparł Victor, odchylając się na krześle i rozkoszując się napięciem. – Widzisz, wiem, jak działasz, Sterling. Myślisz, że możesz wszystko kontrolować. Ale nigdy nie możesz jej kontrolować.
– I co przez to rozumiesz? – zapytała Lottie, starając się utrzymać spokojny głos pomimo niepokoju.
Victor uśmiechnął się z drapieżnym błyskiem w oku. – Powiedzmy, że jestem gotów zaoferować hojną umowę, ale muszę tylko zbadać grunt. Kolacja byłaby idealną okazją, nie sądzisz?
Nate zacisnął szczękę, a jego kostki zbielały, gdy chwycił stół. – Jeśli tylko ją dotkniesz… pożałujesz tego.
– Co? Zniszczysz mnie? – przerwał Victor, tonem drwiącym. – Daj spokój, Nathanielu. Nie możesz się przedzierać przez każdą umowę siłą – świat nie kręci się wokół ciebie, wiesz?!
– Nie boję się spróbować – odparował Nate, a jego głos był lodowaty.
Lottie poczuła, że ogarnia ją frustracja. Skoro Nate nie chciał przyznać, co ich łączy, dlaczego miałaby dbać o jego gniew?
Później tego wieczoru, stojąc samotnie na balkonie, Lottie wpatrywała się w migoczące światła Paryża, czując się zagubiona. Była taka cholernie głupia, dając się ponieść fantazji… tak jej się wydawało.
Ale Nate jej nie chciał. Tak naprawdę.
– Lottie? – Głos Nate’a wyrwał ją z zamyślenia, niski i szorstki, wywołując dreszcz na jej kręgosłupie.
Odwróciła się, żeby się z nim zmierzyć, czując łomotanie serca. – Czego znowu chcesz, Nate?
– Chcę porozmawiać o Victorze – powiedział, podchodząc bliżej. – Nie powinnaś się do niego zbliżać.
– Dlaczego tak bardzo ci na tym zależy? – odparowała, a frustracja zaczęła narastać. – To ty mnie odpychasz.
Jego oczy pociemniały, a napięcie stało się wyczuwalne. – Bo ja się nigdy nie dzielę.
Jej oddech uwiązł w gardle na widok wyzwania iskrzącego się między nimi. – Naprawdę tak myślisz?
– Wiem, co myślę. – Jego głos był ochrypły, a ciężar jego słów przytłaczający.
Zanim zdążyła się powstrzymać, wyciągnęła do niego rękę, przyciągając go bliżej. – Więc mi pokaż.
Jego usta zderzyły się z jej ustami, podsycane desperacją. Ten pocałunek był inny, rozpalił w niej ogień.
Rozpłynęła się w jego ramionach, gotowa oddać się mu całkowicie. Ale w tym momencie błysk przykuł jej wzrok.
Nieświadomi niczego, ktoś ich obserwował – rejestrując ich intymność bez ich wiedzy. W nocy rozległ się ostry trzask.
Gdy Nate oderwał się od niej, dysząc, jego wyraz twarzy stał się dziki. – Musimy wejść do środka.
Panika zalała pierś Lottie. – Dlaczego? Co się stało?
Nie odpowiedział, ale zobaczyła to w jego oczach – świadomość, że ich prywatny moment został naruszony.
– Ktoś nas obserwuje – powiedział napiętym głosem.
Ogarnął ją strach. – Co mamy robić?
– Zaufaj mi – rozkazał, skanując wzrokiem ciemność. – Musimy natychmiast wrócić do środka.
Gdy się odwrócili, Lottie poczuła, że ktoś chwyta ją za nadgarstek, odciągając od Nate’a. – Gdzie myślisz, że idziesz? – zadrwił Victor, wyłaniając się z cienia.
– Zostaw ją! – krzyknął Nate, a furia wybuchła, gdy rzucił się do przodu.
– Uspokój się, Sterling – kpił Victor, zaciskając uścisk. – Pomyślałem, że przyjrzę się bliżej temu, co jest twoje.
Serce Lottie zaczęło bić jak szalone, a strach i gniew mieszały się, gdy szarpała się w uścisku Victora. – Ahhh! Puść mnie natychmiast!
Victor uśmiechnął się z zadowoleniem, pochylając się bliżej. – Nie martw się, Lottie. Bardzo dobrze się tobą zaopiekuję. W końcu jesteś tylko sekretarką, prawda?
Nate poruszył się, emanując furią. – Dotknij jej, a przysięgam…
– Dosyć! – przerwał gwałtownie Victor, a jego głos przeszył noc. – Pokażę ci, jak gra się w tę grę.
Gdy Lottie walczyła z Victorem, oczy Nate’a spotkały się z jej oczami, a między nimi przepłynęła cicha obietnica.
Skandal rozwijał się z każdą mijającą chwilą, a oni zostali złapani w krzyżowy ogień.
Z nagłym przypływem siły wyrwała się z uścisku Victora, zataczając się z powrotem na Nate’a. – Co robimy teraz? – zapytała, dysząc i przerażona.
Nate zacisnął szczękę, a jego ciało przeszyła furia. – Walczymy. Razem.
I w tym momencie Lottie zdała sobie sprawę, że stawka została podniesiona. Nie była już tylko pionkiem w grze; była graczem, gotowym zaryzykować wszystko dla mężczyzny, którego tak bardzo pragnęła.
– Wiecie co, po prostu to zakończmy – powiedziała, a determinacja zapłonęła w niej z całą mocą.
Ale gdy stanęli twarzą w twarz z Victorem, prawdziwa bitwa dopiero się zaczynała.






