Atmosfera była wręcz duszna.
Jasne błyski fleszy rozświetlały rozległą salę konferencyjną, odbijając się od wypolerowanych marmurowych podłóg i lśniąc na tle okien sięgających od podłogi do sufitu. Szmer dziennikarzy narastał, przechodząc w niecierpliwe buczenie, a powietrze elektryzowało oczekiwanie.
Pan Nathaniel siedział na czele stołu, w każdym calu uosabiając potężnego biznesmena – imponujące






