Evelyn
Po zbiórce pieniędzy Noah i ja jedziemy na tylnym siedzeniu limuzyny, a on z uśmiechem całuje mnie kilka razy w grzbiet dłoni.
– Mówiłem ci już, jak niesamowicie wypadłaś na tej scenie? – pyta.
Chichoczę, figlarnie przewracając oczami. – Myślę, że słyszę to od ciebie już setny raz.
Marszczy brwi. – Jesteś pewna, że nie pierwszy?
Kręcę głową na jego żarty, ale wciąż mnie to bawi. To świetna






