Victoria
Idąc przodem, prowadzę Alexandra na sam szczyt schodów, gdzie nikt nie usłyszy naszej rozmowy. Trzymając się poręczy, rozglądam się po raz ostatni, a potem spoglądam na niego, gdy w oczekiwaniu marszczy brwi.
– No i? Powiesz mi wreszcie, o co chodzi?
– Właśnie odebrałam telefon od Wyatta – mówię.
– Co? Skąd wziął twój numer? Dałaś mu go, kiedy ostatnio byłaś w klubie?
– Nie pamiętam. Była






