Alexander
Gdy tylko staję przed drzwiami sypialni Isabelli, nie mam w sobie nawet tyle siły, by zapukać, więc po prostu otwieram je pchnięciem i wchodzę do środka.
Leży na łóżku, a kiedy mnie zauważa, podbiega i zarzuca mi ramiona na szyję. Chyba czuje się już znacznie lepiej, ale w tej chwili mam to gdzieś.
– Kochanie, wróciłeś – mówi. – Próbowałam się z tobą skontaktować.
Jej ramiona tak mocno o






