W końcu na drodze od strony bramy ukazał się samochód. Uśmiech Avery powiększył się, gdy pomachała w jego stronę. Pojazd zatrzymał się tuż przed nimi, a ze środka wysiadł jej ojciec. Avery nie mogła się powstrzymać. Podbiegła do niego, rzuciła mu się w ramiona i mocno go przytuliła.
– Witaj, tato – powiedziała.
– Dziękuję, Kruszynko. Daj na siebie spojrzeć – zachichotał i odsunął ją od siebie.
– W






