languageJęzyk

Zalety jego partnera

Autor: Aeliana Moreaux22 cze 2026

Kace krążył po pokoju hotelowym, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu dłużej niż kilka minut. Był niespokojny.

– Na litość bogini, przestań. Przez ciebie sam dostanę załamania nerwowego – poskarżył się Kade. Kace tylko posłał mu zirytowane spojrzenie i dalej chodził w kółko.

Pokój hotelowy był ładny i duży. Składał się z przestronnego pomieszczenia z wielkim łóżkiem, dwiema sofami i telewizorem. Przy jednej ze ścian stało małe biurko. Łazienka również była spora, wyposażona zarówno w kabinę prysznicową, jak i wannę.

Podobnie jak wszystko inne na tym szczycie, warunki znacznie przewyższały jego oczekiwania. Kade miał nieco mniejszy pokój, ale o równie wysokim standardzie, a pięciu wojowników dzieliło dwa pokoje. Wszystkie cztery pomieszczenia znajdowały się obok siebie.

Kace zastanawiał się, w jakim stopniu była to zasługa Avery; czy to ona odpowiadała za rezerwację hoteli dla wszystkich uczestników?

– Skoro nie możesz usiedzieć spokojnie, zrób przynajmniej coś pożytecznego, na przykład zadzwoń do Bastiana Lune’a i sprawdź, co u nich – westchnął Kade.

Kace pomyślał, że to wcale nie jest głupi pomysł. Bastian Lune był jego Betą i wraz z ojcem Kace'a odpowiadał za watahę podczas ich nieobecności. Powinien sprawdzić sytuację i powiedzieć im o odnalezieniu towarzyszki. Wyciągnął telefon, uśmiechając się na wspomnienie rozmowy z Avery.

– Już się za dobrze bawisz, szefie? Zaczynałem myśleć, że o nas zapomniałeś – odebrał Bastian Lune.

– Nastąpiły pewne nieoczekiwane zwroty akcji – powiedział Kace. – Czy mój ojciec tam jest?

– Tak, przełączę na głośnomówiący.

– Witaj synu, jak się sprawy mają? – usłyszał głos ojca, gdy Bastian wykonał polecenie.

– Zaraz do tego przejdziemy. Najpierw powiedzcie, co u was. Jakieś znaki aktywności renegatów? – zapytał.

– Nie, przynajmniej na razie. Wszystko po staremu. Zaczynamy przyjmować zakłady, kiedy urodzi się szczenię Miki; minęły już trzy dni od terminu – odpowiedział Bastian Lune.

– Thorne pewnie odchodzi od zmysłów – zaśmiał się Kace, myśląc o swojej kuzynce i jej partnerze.

– Tak, niewiele mu brakuje – zaśmiał się jego ojciec. – Więc chcesz nam powiedzieć, co się dzieje u ciebie? Brzmisz na nieco spiętego.

– Dotarliśmy na miejsce w dobrym stanie; powitanie i organizacja przerosły nasze oczekiwania – zaczął Kace. W tym momencie Kade wybuchnął śmiechem.

– Czy to Kael się śmieje? – zapytał Bastian Lune.

– Tak, nie zwracaj na niego uwagi. Najważniejsze jest to, że odnalazłem swoją towarzyszkę i zabiorę ją ze sobą do domu po zakończeniu szczytu.

– Synu, gratulacje! Najwyższy czas, byś odnalazł swoją Lunę – powiedział ojciec.

– Gratulacje szefie, dopilnujemy, żeby wszystko było na jej przyjazd gotowe – Bastian brzmiał na szczerze podekscytowanego.

– Bastian, trzymaj Lottie z daleka od moich kwater – ostrzegł Kace. Wiedział, że gdy tylko jego siostra dowie się, że sprowadza towarzyszkę, będzie chciała urządzić mu mieszkanie w bardziej kobiecym stylu. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował, był powrót do eksplozji różowych kwiatów czy czegoś w tym rodzaju.

– Zrobię co w mojej mocy, szefie, ale sam wiesz, jaka ona jest.

– To twoja towarzyszka, oczekuję, że będziesz nad nią panował. Jeśli ktokolwiek ma urządzać mieszkanie na nowo, to tylko Avery – stwierdził Kace.

– Luna Avery, to brzmi dumnie – powiedział ojciec, brzmiąc na zadowolonego. Kace się zgadzał.

– Opowiedz nam o niej – poprosił ojciec. Kace opowiedział im to niewiele, co już o niej wiedział. Wyjaśnił też, dlaczego nie ma jej w tej chwili przy nim.

– Jesteś prawdziwym szczęściarzem, synu. Być związanym z omegą, która jest przyzwyczajona do organizowania pracy w wielomilionowej firmie i blisko współpracowała ze swoją parą Alf... Nie mogłeś prosić o więcej – stwierdził jego ojciec.

– Masz rację – przyznał z uśmiechem Kace.

– To też wyjaśnia, dlaczego brzmisz na spiętego. Godziny pracy dobiegają końca; mam nadzieję, że niedługo do ciebie zadzwoni. Musisz nas informować na bieżąco.

Kace poczuł niemal panikę, gdy uświadomił sobie, która jest godzina; nie chciał przegapić telefonu od Avery.

– Będę. Trzymajcie tam rękę na pulsie, a gdyby coś szło nie tak lub wydawało się podejrzane, dajcie znać – powiedział, chcąc jak najszybciej zakończyć rozmowę. – I Bastian, pilnuj Charlotte, bo inaczej spędzisz tydzień w lochu o czerstwym chlebie i wodzie.

– Tak jest, Alfo.

– Trzymaj się, synu.

Kace zakończył połączenie i znów zaczął krążyć po pokoju.

– Rozumiem, że byli podekscytowani? – zagadnął Kade.

– Byli – potwierdził Kace, spoglądając na niego. Kade czytał właśnie teczkę z procedurami bezpieczeństwa, którą otrzymali.

– Coś, czym powinniśmy się martwić? – zapytał Kace, bardziej by odciągnąć myśli od telefonu, na który zerkał co dziesięć sekund, niż z rzeczywistego zainteresowania.

– Nie, wydają się wiedzieć, co robią. To Luna Avery to przygotowała, prawda? – zapytał Kade.

– Tak powiedzieli – potwierdził Kace. Kade gwizdnął z uznaniem.

– Imponujące – stwierdził, na co Kace posłał mu pytające spojrzenie. – Jeszcze tego nie czytałeś?

– Miałem inne rzeczy na głowie – odparł Kace.

– Przejrzyj to, zobaczysz o czym mówię.

Kace wziął swój egzemplarz i zaczął go przeglądać. Faktycznie zrozumiał, co Kade miał na myśli. Informacje były wyczerpujące, szczegółowe i zorganizowane w sposób ułatwiający lekturę i zrozumienie. Gdyby nie powiedziano mu, że to Avery – jego towarzyszka – wszystko przygotowała, założyłby, że zrobił to jakiś Gamma lub Beta. Zrozumienie kwestii bezpieczeństwa i planowania potrzebne do stworzenia czegoś takiego było czymś, czego nie spodziewał się po omedze.

– Jest niesamowita, prawda? – To było bardziej stwierdzenie niż pytanie.

– Myślę, że trafia nam się fantastyczna Luna – zgodził się Kade.

Telefon Kace'a zadzwonił, a on uśmiechnął się, widząc na ekranie imię swojej wybranki.

– Cześć – powiedział.

– Cześć – odrzekła Avery; Kace słyszał w jej głosie uśmiech. – Będę gotowa do wyjścia za jakieś dziesięć minut – poinformowała go.

– Wychodzę w tej chwili, czekaj na mnie – odparł.

– Myślisz, że trafisz pieszo? – zapytała, a jego pierwszym odruchem było prychnięcie na tak absurdalne pytanie. Dopóki nie zdał sobie sprawy, że wcale nie jest tego taki pewien.

– Tak mi się wydaje – powiedział.

– Tak będzie szybciej. Korki w mieście o tej porze są niedorzeczne. Powinnam o tym pomyśleć i zadzwonić wcześniej. Przepraszam – powiedziała.

– Nie, w porządku. Przejdę się. Nie mam nic przeciwko. Po prostu nigdzie się nie ruszaj.

– Nie ruszam się. Do zobaczenia.

– Do zobaczenia.

Zakończył połączenie i wpisał adres siedziby VGE do GPS-a w telefonie.

– Wychodzę. Nie wiem, kiedy wrócę, ale odezwę się za godzinę – powiedział Kade'owi. Kade wstał, by wrócić do swojego pokoju.

– Baw się dobrze i pozdrów od mnie Lunę – rzucił do Kace'a.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Zalety jego partnera - Asystentka wykonawcza Alfy | StoriesNook