Kaelen.
— Tatusiu, patrz, to ty i mamusia. Jak mi wyszło? — Moje dziecko wpatruje się we mnie z szerokim, radosnym uśmiechem, a ja nie mogę się powstrzymać i szczypię go w pucołowate policzki. Dzięki silnym genom moim i Lary, ślady po uderzeniu zniknęły już z jego buzi.
Patrzę na rysunek i chichoczę. Narysował dwa patyczaki stojące blisko siebie.
— Wow! — Udaję zaskoczenie i przykładam dłonie do u






