We frustracji chwyciłem stojący obok stołek i rzuciłem nim w niego. Krzyknąłem z wściekłością: – Ty podła bestio! Jesteś obrzydliwy! Zboczeniec! Spieprzaj! Przestań za mną łazić!
Zanim zdążyłem skończyć na niego wrzeszczeć, uderzyła we mnie fala wody. Nie zdołałem uniknąć rozbryzgu, a nagle poczułem, jak zimny szpon chwyta mnie za kark. Wyciągnął połowę mojego ciała przez okno, a jego twarz znajd






