„Nie!!!” – krzyknąłem z przerażenia i zacząłem odpychać błoniastą dłoń, która próbowała dotykać moich miejsc intymnych. Poczułem ostry ból w pasie; świeża krew spływała kropla po kropli. Czerwonowłosy tryton mruknął mi coś do ucha w języku, którego nie rozumiałem. Brzmiało to jak przekleństwo.
Zrozumiałem to jako ostrzeżenie. Ten osobnik w niczym nie przypominał Vraxosa i ani trochę nie dbał o moj






