Byłam wstrząśnięta tym, co działo się pode mną. O dziwo, Vraxos nagle przestał uderzać w szkło i zamarł w bezruchu. Zastygł na chwilę, po czym odwrócił się i odpłynął w stronę głębszych partii zbiornika. Robiąc to, zatrzymał się jeszcze na moment i obejrzał przez ramię, rzucając mi ostatnie spojrzenie, zanim zniknął w otchłani.
Gdy Vraxos odpłynął, jeszcze przez chwilę nerwowo rozglądałam się dook






