W tym momencie Vraxos już mnie puścił. Oparł się o ścianę z zadowolonym wyrazem twarzy, a jego ogon zuchwale omiatał moje łydki, podczas gdy on wpatrywał się we mnie swoimi skośnymi oczami.
Był tak przerażającą istotą. Wiedział, czego się boję, znał moje słabości i to, czego potrzebuję. Właśnie dlatego oferta, którą położył na stole negocjacyjnym, była tak kusząca.
Biorąc pod uwagę moje spotkanie






