Nagle zdałam sobie sprawę z istotnej różnicy — rybi ogon Vraxosa zniknął! Zamiast niego widziałam tylko parę długich i umięśnionych nóg stojących prosto. Jeśli zaś chodzi o potężny członek między jego nogami, zwisał on bezwładnie z krocza, kołysząc się przy każdym jego ruchu.
Już wcześniej wyobrażałam sobie Vraxosa jako człowieka. W ten sposób mogłabym go bić, ile dusza zapragnie, by zemścić się z






