Był w końcu bestią. Jego przejawy intymności wynikały z dzikiego instynktu, a nie z uczuć. Jego odejście było w pełni logiczne.
Choć tak myślałam, w głębi duszy wciąż go przeklinałam. „Podlec!”
Nie spodziewałam się, że poczuję się tak nieszczęśliwa. Zacisnęłam pięści w furii. „Ta głupia bestia! Jak mógł mnie porzucić?!”
Właśnie wtedy, gdy ubolewałam nad jego nieobecnością, nagle usłyszałam dźwi






