languageJęzyk
Strona główna/Samiec alfa/Odrzucona partnerka trojaczków alfa/06|Jak dobry jesteś w przyjmowaniu mojego brata🔞

06|Jak dobry jesteś w przyjmowaniu mojego brata🔞

Autor: Astrid van den Berg29 cze 2026

„Alfy nigdy nie mogą się dowiedzieć, że jesteś bezwilcza, Elaro. Pod żadnym pozorem. Bezwilcze kobiety nie mają prawa brać udziału w rytuale, ponieważ nigdy nie mogą mieć towarzysza, a cały sens rytuału polega na tym, by pomóc trojaczkom Alfa znaleźć ich przeznaczoną. Jeśli zorientują się, że zostali oszukani, mogą odebrać ci życie. Więc bądź ostrożna”.

 Jej słowa odbijały się głośnym echem w mojej głowie, gdy opadałam na kolana.

 Dwie sztabki złota. To za tyle sprzedawałam swoje ciało.

 Pojedyncza sztabka złota wystarczyłaby na kupno małego domu w głównym mieście watahy Blackspire, tam, gdzie mieszkali bogaci, tam, gdzie niegdyś mieszkałam i ja. Za dwie sztabki mogłabym żyć, nie martwiąc się już nigdy o jedzenie czy stabilizację.

 Mogłabym znaleźć lokum, otworzyć małą restaurację i spróbować zacząć życie od nowa. Ale nie mogłam tego zrobić.

 Bo jeśli zdobędę te sztabki, będę mogła bez przeszkód opłacić rachunki szpitalne matki przynajmniej na rok. Może nawet udałoby mi się opłacić wykwalifikowanego znachora, który zdołałby uleczyć ją z trucizny i uratować jej życie.

 I to… to był powód, dla którego to robiłam.

 Dlatego błagałam Teresę, główną ochmistrzynię, która niegdyś była blisko z moim ojcem, by potajemnie wkręciła mnie do tego rytuału.

 Teraz jedyne, co musiałam zrobić, to przespać się z tymi trzema mężczyznami.

 Kiedy skończą, naznaczą mnie, by sprawdzić, czy jestem ich towarzyszką. Jeśli tak, znak pozostanie, jeśli nie — zniknie.

 Ale ja byłam bezwilcza. Dziewczyna, która nie mogła mieć przeznaczonego.

 Byłam więc pewna, że znak zniknie.

 Miałam tylko nadzieję, że nie odkryją prawdy, zanim oni—

 Moje myśli urwały się, gdy czyjaś dłoń nagle chwyciła mnie za podbródek i uniosła moją głowę do góry.

 Moje oczy rozszerzyły się, gdy spojrzałam w górę, napotykając rozbawiony uśmieszek na ustach Kellana. Górował nade mną, a jego blond dredy lekko przesłaniały mu oczy.

 — O czym myślisz, wilczyco? Boisz się? — zapytał, pochylając się nieco.

 Oddech uwiązł mi w gardle, gdy jego kciuk powoli przesunął się po mojej dolnej wardze.

 — Chcesz się wycofać? Chcesz uciec?

 Z moich piersi wyrwał się urywany oddech, gdy wpatrywałam się w niego. Sposób, w jaki na mnie patrzył… sposób, w jaki mówił… z jakiegoś powodu sprawiało to, że czułam się jak ofiara w obecności drapieżnika.

 Moje ciało drżało ze strachu, ale walczyłam, by nie dać tego po sobie poznać. Jednak gdy zachichotał i powoli zmniejszał dystans między nami, aż nasze usta dzieliły tylko centymetry, stawało się to coraz trudniejsze.

 Wiedziałam, że czuje mój strach, a błysk w jego oczach dawał boleśnie do zrozumienia, że to uwielbia.

 — Jeśli się boisz, wciąż masz szansę się wycofać, zanim cokolwiek zaczniemy, Elaro — dobiegł głęboki głos zza moich pleców. Soren.

 Czułam jego przenikliwe spojrzenie na plecach.

 — To twoja jedyna szansa, by wyjść przez te drzwi, jeśli nie chcesz tego robić, bo gdy już zaczniemy, nie będzie odwrotu. Twoje ciało będzie należeć do nas trzech i będziemy go używać tak, jak nam się podoba… i w sposób, jaki nam się podoba.

 Jego głos ściszył się pod koniec, spokojny, niemal pozbawiony emocji mimo troski pobrzmiewającej w słowach.

 — A nie bywamy delikatni. Wybór należy do ciebie.

 — Od kiedy to dajemy im jakikolwiek wybór? — odezwał się chłodny głos, a mój wzrok instynktownie powędrował do Zandera.

 Podszedł do łóżka i usiadł na krawędzi z założonymi nogami. Lekko rozpięta koszula odsłaniała rąbek jego nagiej piersi, gdy od niechcenia sączył wino. Jego oczy, niemal puste, spoczęły na mnie, gdy mówił.

 — Od momentu, gdy przekraczają te drzwi, należą do nas, czy im się to podoba, czy nie. Po prostu je pieprzymy, żeby sprawdzić, czy któraś jest naszą towarzyszką… dlaczego więc ona miałaby mieć dzisiaj wybór?

 Mimo pytania, nie wyglądał na choćby odrobinę zaciekawionego.

 — Zgadzam się z Zanderem — zanucił Kellan, ściskając mój podbródek i zmuszając mnie, bym znów na niego spojrzała. — Nawet jeśli nie jest naszą towarzyszką, chcę ją mieć. Z jakiegoś powodu pachnie naprawdę dobrze… a Daxon aż wyrywa się, żeby jej skosztować.

 — Twój wilk wyrywa się do każdej, Kellanie — powiedział Soren z dezaprobatą.

 — Cóż, to prawda — zachichotał Kellan.

 W głowie mi się kręciło, gdy słuchałam, jak ci mężczyźni mówią o mnie jak o przedmiocie, jakbym nie była nawet człowiekiem. Ale dla nich nie byłam teraz osobą. Byłam tylko dziewczyną, której zamierzali zapłacić za spędzenie nocy.

 I szczerze mówiąc, nie mogłam nawet udawać zaskoczenia. To byli mężczyźni, których sama Księżycowa Bogini przeklęła za ich cielesne żądze. Dla nich kobiety były jedynie środkiem do celu.

 Mimo to… nie mogłam pozwolić im myśleć, że tego nie chcę. Nie mogłam sobie pozwolić na to, by mnie odesłali. Potrzebowałam pieniędzy.

 Więc pomimo strachu wzbierającego w klatce piersiowej, pomimo faktu, że już łamałam jedną z zasad: nie próbuj nawiązywać z nimi rozmowy, chyba że otrzymasz pozwolenie—

 Wykrztusiłam te słowa drżącym głosem.

 — Chcę tego, Alfy.

 W chwili, gdy te słowa opuściły moje usta, ich spojrzenia stały się ostrzejsze, wbijając się we mnie. Kellan powoli puścił mój podbródek, a ja spuściłam głowę, zanim kontynuowałam.

 — Ch—chcę tego. Nie boję się. Chcę wziąć udział w rytuale.

 W pokoju zapadła ciężka cisza. Nie widziałam ich min, ale sądząc po niskim, rozbawionym śmiechu, który wyrwał się Kellanowi, mogłam stwierdzić, że był zarazem rozbawiony, jak i podekscytowany. Rzeczywiście, w następnej sekundzie usłyszałam jego głos, pełen oczekiwania.

 — Słyszałeś ją, bracie. Możemy już zacząć? Bo umieram z pragnienia, by poczuć te usta zaciśnięte na moim fiucie — łaknę tych ust od sekundy, w której tu weszła.

 Gdy tylko Soren mruknął w odpowiedzi, zanim zdążyłam zareagować, dłoń Kellana wystrzeliła i chwyciła moją, zaskakując mnie zupełnie.

 Wpatrywałam się w szoku, gdy moje palce dotknęły jego wyrzeźbionej piersi, a z moich ust wyrwało się zdumione westchnienie, gdy tętno mi przyspieszyło. Trzymał tam moją dłoń, każąc mi czuć rytm swojego oddechu.

 Ku mojemu zaskoczeniu poczułam, że on również powoli przyspiesza. I przez krótką chwilę zdawało się, że cały świat stracił ostrość, a jedynym, co słyszałam, było miarowe bicie jego serca.

 — Czujesz to, wilczyco? — zapytał Kellan, a na jego ustach wykwitł uśmiech. — Jesteś pierwszą, która sprawiła, że czuję się tak podekscytowany… z jakiegoś powodu. — Mruknął, po czym powoli zaczął przesuwać moją dłoń w dół, od klatki piersiowej po twardy jak skała brzuch.

 Gdy moje palce muskały jego mięśnie, poczułam, jak dół mojego brzucha się zaciska, a po kręgosłupie przebiegł dreszcz. Trzymałam jego spojrzenie, niezdolna do odwrócenia wzroku, gdy prowadził moją dłoń niżej, zatrzymując ją na twardym wybrzuszeniu napierającym na spodnie.

 Powolnymi, celowymi ruchami kazał mi go pieścić.

 — Naprawdę mnie podniecasz, wilczyco — syknął ostatnie słowa z niskim jękiem. — Bądź więc grzeczną dziewczynką, nie bój się i weź go do ust.

 W tej chwili, patrząc na stojącego przede mną mężczyznę, nie byłam pewna, co dzieje się z moim ciałem. Wiedziałam jednak jedno — było mi gorąco, jakby całe moje ciało płonęło. A co najważniejsze, czułam, że moje majtki są przemoczone od samych jego słów.

 Co się ze mną działo?

 Chciałam tylko, żeby to się skończyło, a jeszcze nic się nie zaczęło, a ja już byłam mokra?

 — Na co czekasz, Elaro?

 Zesztywniałam, gdy niski, zmysłowy głos zabrzmiał mi w uchu od tyłu i zanim zdążyłam zareagować, dłoń Sorena przesunęła się na moją szyję, delikatnie ją oplatając. Nie za mocno, ale na tyle pewnie, bym westchnęła, gdy wyszeptał mi do ucha:

 — Rozepnij mu spodnie, otwórz usta i ssij. Pozwól mi popatrzeć, jak dobrze radzisz sobie z moim bratem.

 Moje oczy rozszerzyły się na dźwięk tak bezpośrednich słów, a wzrok instynktownie powędrował ku Zanderowi. Siedział w milczeniu na łóżku, przyglądając się wszystkiemu bez słowa. Ale wtedy przypomniałam sobie instrukcje służących:

 Bądź uległa. Zadowalaj Alfy.

 Taka była moja rola i nie miałam innego wyboru, jak tylko być posłuszną.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 6: 06|Jak dobry jesteś w przyjmowaniu mojego brata🔞 - Odrzucona partnerka trojaczków alfa | StoriesNook