109|Karma.
Perspektywa Nyksy
Gdy tylko te słowa opuściły moje usta, wilk przede mną warknął i rzucił się bez wahania, szarżując prosto na mnie z prędkością, która dla innych byłaby rozmazaną smugą, ale dla mnie działo się to w zwolnionym tempie.
Każdy ruch był rozciągnięty w czasie, gdy pędził w moją stronę. Stałam idealnie nieruchomo, z wzrokiem utkwionym w nim, studiując jego szybkość, postawę






