languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Astrid van den Berg29 cze 2026

03|Trojaczki Alfa.

 Kiedy wyszłam na ulicę, deszcz przemoczył mnie do suchej nitki, a zimne powietrze owinęło się wokół mnie, wywołując dreszcze, ale nic nie czułam.

 Żadnego bólu. Żadnej krzywdy. Tylko pustkę, gdy błąkałam się bez celu, nie mając przed sobą żadnego punktu docelowego.

 Co miałam teraz zrobić?

 Pracowałam jako kelnerka w restauracji, a to tylko dlatego, że mój szef był na tyle uprzejmy, by zatrudnić mnie, gdy nikt inny nie chciał tego zrobić.

 Po tym wszystkim, co się stało, wszyscy zdawali się wierzyć, że jestem przekleństwem. Nikt nie chciał mnie zatrudnić. Myśleli, że przyniosę pecha ich interesom.

 I nie pomagał fakt, że byłam bezwilcza… ani to, że moja matka otruła się tojadem — czymś, czym gardził każdy wilkołak. Postrzegali to jako grzech, niewybaczalny wstyd, a ponieważ go wypiła, reputacja mojej rodziny legła w gruzach.

 Teraz potrzebowałam pieniędzy, by ją ratować, a nie mogłam prosić szefa o kolejną zaliczkę. Prosiłam już w zeszłym miesiącu, a nawet gdybym zrobiła to ponownie… to i tak by nie wystarczyło. Więc…

 — Co mam zrobić? Co mam zrobić? Jestem zmęczona… mam już tak serdecznie dość wszystkiego. Chcę po prostu umrzeć — szeptałam pod nosem, a łzy spływały mi po policzkach, mieszając się z deszczem.

 Naprawdę czułam się tak, jakbym została porzucona — porzucona przez ojca, który zmarł i zostawił mnie zupełnie samą, porzucona przez matkę, która wybrała otrucie się, porzucona przez jedynego mężczyznę, któremu ufałam, a który zostawił mnie dla swojej przeznaczonej, porzucona przez świat... i co najgorsze, porzucona przez boginię.

 — Bogini… — przestałam iść i wbiłam wzrok w niebo, uderzając się w pierś drżącą dłonią. — Dlaczego żyję? Jeśli to jest życie, które mi dałaś, to po co w ogóle sprowadziłaś mnie na ten świat? Po co żyję, skoro nie mogę być nawet szczęśliwa? Dlaczego? Co zrobiłam źle?

 Mój głos załamał się, przechodząc w krzyk frustracji.

 — Dlaczego pozwalasz mi tak żyć? Dlaczego pozwoliłaś mu umrzeć?! Dlaczego jesteś tak okrutna? Nie potrafiłaś go nawet ochronić. Zabrałaś jedyną osobę, którą moja matka kochała najbardziej. A teraz, choć wiem, że ona chce być z nim po drugiej stronie, nie potrafię pozwolić jej odejść. Wiem, że jestem egoistką… wiem, że nie potrafiłam nawet spełnić jej ostatniego życzenia.

 Mamrotałam pod nosem, mój głos przeszedł w szept, gdy wspomniałam ostatnie słowa, które matka wypowiedziała do mnie tamtego dnia, zanim straciła przytomność.

 „Przepraszam, moje dziecko. Wiem, że to złe… ale nie potrafię żyć bez twojego ojca. Proszę, nie każ mi żyć bez niego. Chcę go znów zobaczyć. Wybacz mi, córko. Nie płacz po mnie”.

 Zacisnęłam pięści, patrząc w burzowe niebo. — Ale dlaczego ty tam po prostu siedzisz — nic nie robiąc, bez względu na to, jak bardzo do ciebie wołam?! Dlaczego jesteś tak okrutna?!

 Nad moją głową zagrzmiało w odpowiedzi na moje słowa, ale nie przestałam.

 Nie obchodziło mnie, czy popełniam grzech, mówiąc w ten sposób do matki wszystkich wilkołaków.

 Chciałam po prostu wyrzucić to z siebie.

 Obwinić kogoś za wszystko, co straciłam.

 — Jeśli to jest życie, którym chcesz, bym żyła… — szepnęłam bez tchu, spuszczając wzrok na ziemię i sycząc ostatnie słowa — to wolałabym umrzeć.

 Ogłuszający huk pioruna rozdarł niebo, tym razem głośniej, jakby mógł rozłupać samą ziemię.

 I zanim zdążyłam nabrać kolejny oddech, czas zdawał się zwolnić.

 Przed moimi oczami rozbłysło światło.

 Zamrugałam, spoglądając w górę w samą porę, by zobaczyć samochód pędzący prosto na mnie z przeraźliwym rykiem klaksonu.

 Oddech uwiązł mi w gardle. Zamarłam, niezdolna do ruchu, gdy samochód się zbliżał, gotowy uderzyć we mnie w każdej sekundzie.

 Powinnam się ruszyć. Wiedziałam, że powinnam. Ale moje stopy pozostały przykute do ziemi, całkowicie sparaliżowane.

 I gdy samochód był już blisko, powoli zamknęłam oczy, a po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.

 A więc to już. Moment, w którym nadejdzie mój koniec.

 Nie bałam się. Nie byłam nawet smutna.

 Jedyne, czego żałowałam… to to, że zostawiam matkę.

 Akceptując swój los, modliłam się, mając nadzieję, że jeśli umrę, Zane nadal będzie się nią opiekował.

 Wiedziałam, że to głupie. Wiedziałam, że nie powinnam mu ufać, nie po tym wszystkim. Ale mimo to… miałam nadzieję.

 — Przepraszam, mamo — szepnęłam, przygotowując się na ból.

 Tyle że… on nigdy nie nadszedł.

 Nawet po odliczeniu pięciu sekund w myślach… nic się nie stało.

 Gwałtownie otworzyłam oczy.

 Samochód zatrzymał się tuż przede mną. Zaledwie o centymetr.

 Drżący oddech wyrwał się z mojej piersi, gdy kolana pode mną ugięły się i upadłam na ziemię, dysząc ciężko z dłonią mocno przyciśniętą do walącego serca.

 Szum ulewnego deszczu był jedynym, co słyszałam, gdy gapiłam się w ziemię, próbując złapać oddech. Ale kiedy starałam się ogarnąć rozumem to, co się właśnie wydarzyło, poczułam dłoń na ramieniu i usłyszałam głos.

 — Wszystko w porządku, panienko?

 Kojący męski głos dotarł do moich uszu, a w chwili, gdy podniosłam wzrok i zobaczyłam postać stojącą przede mną, całe powietrze zdawało się ulecieć z moich płuc.

 Wpatrywałam się w parę całkowicie białych oczu, oczu, które zdawały się mnie wciągać.

 Świat znów się zatrzymał.

 — Jeśli chcesz się zabić, radzę nie robić tego na środku drogi i nie sprawiać kłopotu innym ludziom.

 Zirytowany głos wyrwał mnie z oszołomienia.

 Spojrzałam za mężczyznę stojącego przede mną i zobaczyłam kolejnego, stojącego za nim, z chłodnym wyrazem twarzy i ustami wygiętymi w lekkim grymasie, patrzącego na mnie z góry tymi samymi hipnotyzującymi białymi oczami.

 — Oj, bracie. Nie uważasz, że to trochę zbyt surowe jak na kobietę?

 Oderwałam wzrok od drugiego mężczyzny i zwróciłam się ku trzeciej osobie, która właśnie przemówiła. Jego oczy były utkwione we mnie. Kącik jego ust uniósł się w rozbawionym uśmieszku.

 — I do tego jest ładna — dodał z leniwym uśmiechem. — Przemoczona, ale wciąż ładna.

 Przełknęłam ciężko ślinę, a moje ciało zadrżało — nie z zimna, nie ze strachu, ale z uświadomienia sobie, że dokładnie wiedziałam, kim są.

 Trojaczki Alfa.

 Soren, Zander i Kellan.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 - Odrzucona partnerka trojaczków alfa | StoriesNook