Daxon pov
Do tej pory praktycznie przemoczyła łóżko, a jej wilgoć spływała po jej udach niczym ciche zaproszenie, takie, które błagało mój język, by podążał za nim, by go śledził, by go smakował.
Jej różowe fałdki lśniły w świetle, drażniąc, kusząc, a każdy nerw w moim ciele krzyczał, by ją wziąć, by ją posmakować, by pożreć ją w całości.
Ale właśnie wtedy przemówiła, wciąż się śmiejąc.
Tym ra






