PERSPEKTYWA ELARY
Kiedy w końcu się odsunął, oparł czoło o moje; oboje oddychaliśmy ciężko. Jego dłonie wciąż zaciskały się na mojej talii, kciuki muskały materiał mojego ubrania, jakby nie był pewien, czy powinien mnie puścić.
Moje usta mrowiły. Pierś falowała. W głowie miałam mętlik.
Wtedy szepnął, głosem szorstkim i zachrypniętym: — Naprawdę nie wiesz, co ze mną robisz.
Przełknęłam ślinę, wciąż






