PUNKT WIDZENIA ELARY
„Dobrze” – szepnęłam, gdy dłoń Voktora zacisnęła się na moim przedramieniu i jednym płynnym ruchem wciągnęła mnie na górę. Przerzuciłam nogę przez grzbiet konia i usiadłam przed nim, natychmiast czując ciężar jego obecności.
Siodło było ciepłe, skóra sztywna pod moimi udami, a w powietrzu unosił się słaby zapach żelaza i dymu. Jego klatka piersiowa ocierała się o moje plecy, g






