Z perspektywy Tobiasa
Gdy tylko Luna otwiera drzwi, uderza nas przytłaczający zapach krwi. Nie jest stary i stęchły, jakiego można by się spodziewać w brudnym lochu. Pachnie tak, jakby ktoś przed chwilą wylał na korytarz całe wiadra.
Jak to możliwe? Drzwi były zamknięte. Zerkam na Starszego, który pobladł i, gdybym nie wiedział lepiej, powiedziałbym, że wygląda na winnego. Przesyłam telepatyczną w






