Pokój wypełniał się chichotem Genevieve, podczas gdy Ari klaskała w dłonie, a potem żartobliwie przybijała je do jej malutkich rączek. Śmiech jej córki rozbrzmiewał jak melodia, stając się jeszcze głośniejszy, gdy Ari brała ją na ręce, przystępując do ataku łaskotek. Maleńkie ciałko wyginało się w jej ramionach, piszcząc z radości, póki Ari nie pochyliła się i nie ucałowała jej miękkiego brzuszka.






