Większość dnia minęła bez żadnych problemów, dopóki Julian nie wślizgnął się do jej gabinetu na kilka minut przed tym, jak miała pojechać z Bennettem do domu, żeby się przebrać.
Wszedł bez pukania i klapnął na krzesło przed jej biurkiem. Kończyła właśnie pisać ostatniego e-maila i przewróciła oczami na widok jego wyczekującej miny.
— Herbata. Wyśpiewaj wszystko. Już — zażądał poważnie Julian.
Aria






