– Więc dokąd dokładnie najpierw zmierzamy? – pytam grupę idącą w milczeniu przede mną. Zara jęczy z irytacją i przyspiesza kroku, a Bronn podąża za nią jak zakochany kundel. – Świetnie, miło się rozmawia – mruczę pod nosem.
– W końcu jej przejdzie – mówi Dante, pojawiając się po mojej prawej stronie. Posyła mi łagodny uśmiech, od którego moje policzki płoną, a ja kręcę głową, ukrywając uśmiech. –






