*Reid*
Kucam przy popiele, w miejscu, gdzie paliło się ognisko, i przesuwam nad nim dłonią, by sprawdzić, czy wciąż bije z niego żar. Zdrową ręką sięgam do zimnego popiołu, nabieram go w palce i pozwalam mu przesypać się z powrotem. Marszczę brwi na widok sadzy, skanując wzrokiem resztę terenu. Resztka ekscytacji, którą czułem, ulatuje ze mnie. Czy to mógł być on? Czy ten sukinsyn był tak cholerni






