W chwili, gdy lądujemy, moje dłonie stają się wilgotne. Wypuszczam nerwowo powietrze, które raz po raz wstrzymuję. Rocco spoczywa w ramionach smoczej kobiety, którą kazano nam zabrać ze sobą.
W końcu jak miałabym uczestniczyć w ceremonii z nim na rękach? Kiedy drzwi powietrznej karocy otwierają się, uszczypuję się w dłoń, przypominając sobie, by zachować spokój.
Ale spokój jest niemożliwy, gdy wyc






