*Valerie*
Kciuk Kravosa gładzi moją dłoń, którą trzyma mocno. Powietrze jest gęste od napięcia, jakby natura wiedziała, czego się spodziewać. Od momentu, gdy postawiliśmy tu stopę, nie usłyszałam ani jednego ćwierkania czy świergotu leśnych zwierząt. Całe życie uciekło ze swoich domów w desperackiej próbie przetrwania. A jednak my tu jesteśmy, gotowi maszerować prosto w to, przed czym one uciekają






