Wyrwałam się z zamyślenia, by dostrzec ubranego w garnitur mężczyznę, który zmierzał w naszym kierunku. To musiał być narzeczony mojej matki. Musiałam przyznać, że wyglądał dość młodo jak na swój wiek i nadal wydawał się być w świetnej formie. Garnitur, który miał na sobie, wyglądał na drogi, ale uśmiech na jego twarzy wydawał się bardzo ciepły i szczery.
– Dziękuję za zaproszenie nas na kolację.






