– Przestań... – powiedziałam na głos, aby powstrzymać swój umysł przed szaleństwem.
Przestań. Muszę przestać o nim myśleć i o tym, co wczoraj w nocy razem robiliśmy. Fakt, że łóżko wciąż mocno pachniało naszym seksem, wcale mi nie pomagał. Choć on już zniknął, ślady, które po sobie zostawił, wciąż były obecne na całym łóżku i w pokoju. Moje ubrania były rozrzucone po całej podłodze, podobnie jak opakowania po prezerwatywach. Cóż, przynajmniej miał na tyle przyzwoitości, by pozbyć się zużytych prezerwatyw.
Moje ramiona sięgnęły po torebkę i pogrzebały w niej, by znaleźć telefon komórkowy. Na szczęście nie było jeszcze żadnych nieodebranych połączeń od mojej matki. Jednak moje oczy rozszerzyły się na widok godziny wyświetlonej na ekranie i westchnęłam z przerażenia. Jeśli się nie pospieszę, już wkrótce otrzymam całą masę nieodebranych połączeń od mojej matki!
– Arghh... – jęknęłam z powodu kłującego bólu w mojej cipce, kiedy próbowałam wstać z łóżka.
Ostry i twardy seks naprawdę dał się we znaki mojemu ciału. Nigdy wcześniej nie miałam jednak aż tak kiepskiego stanu. Powinnam wziąć prysznic i jak najszybciej opuścić to miejsce oraz wszelkie związane z nim wspomnienia. Na drżących nogach w końcu dotarłam do łazienki.
– Cholera... – mruknęłam, gdy zobaczyłam własne odbicie w lustrze.
Skrzywiłam się, choć tak naprawdę mnie to nie bolało, na widok wszystkich śladów, jakie zostawił na moim ciele po naszych wczorajszych ostrych i namiętnych sesjach. Naprawdę zostawił mnóstwo śladów w miejscach, gdzie mnie całował i ssał. Niemal na całym moim ciele były malinki. Na szczęście większość z nich zostanie zakryta przez ubrania. Te na mojej szyi mogły stanowić jednak problem. Na razie mogłam jedynie ukryć je pod włosami, ale powinnam nałożyć na nie trochę korektora.
Ciepła woda z prysznica, spływająca po moim nagim ciele, sprawiła, że poczułam się lepiej fizycznie i emocjonalnie. To było tak, jakby woda mogła zmyć wszystkie negatywne emocje, nagromadzone we mnie po zdradzie mojego byłego chłopaka i mojej byłej najlepszej przyjaciółki. Sięgając ręką między nogi, odkryłam, że moja cipka wciąż była bardzo mokra i wrażliwa po wczorajszej nocy.
Weź się w garść, Katherine...
...
– Mamo, jestem w domu! – krzyknęłam głośno.
Po ubraniu się i upewnieniu, że wyglądam w miarę reprezentacyjnie, wzięłam taksówkę i pojechałam do domu. Mojej matki nigdzie nie było widać, więc musiałam kilka razy ją zawołać. Prawdopodobnie była w domu i przygotowywała się na wyjście na kolację ze swoim narzeczonym. Niezbyt cieszyłam się na tę kolację z nimi, bo czułabym się jak piąte koło u wozu, ale jeśli tego pragnęła moja matka, to byłam więcej niż chętna zagryźć zęby i przez to przejść dla jej dobra.
– Och! Kat! Witaj w domu... – powiedziała moja matka, gdy w końcu się wyłoniła.
– Wow, jesteś cała wystrojona i gotowa do wyjścia... – wykrzyknęłam z zaskoczeniem.
Moja matka tylko się do mnie uśmiechnęła. Musiałam przyznać, że naprawdę wystroiła się tak, jakby to była wyjątkowa okazja, a to oznaczało po prostu, że dla niej prawdopodobnie naprawdę nią była. Podziwiałam jasnoróżową sukienkę, którą miała na sobie, wraz z pasującą do niej biżuterią. Wyglądała o wiele lat młodziej niż zazwyczaj w swoich ubraniach do pracy. Przypuszczam, że miłość tak właśnie działa na człowieka.
– A ty? Ty też powinnaś się ubrać! – ponagliła mnie pośpiesznie moja matka.
– Mamy jeszcze mnóstwo czasu. Jest jeszcze wczesne popołudnie... – przypomniałam jej.
Prawdopodobnie była tym wszystkim zbyt podekscytowana i nie zdawała sobie sprawy, że zostało nam jeszcze wiele godzin do momentu, kiedy będziemy musiały wyjść.
– Och, no tak... haha – odpowiedziała moja matka, po czym zaśmiała się nieśmiało.
– Chcę jeszcze trochę odpocząć. Nie martw się, będę dobrze ubrana i gotowa do wyjścia, więc się nie spóźnimy. Obiecuję – powiedziałam jej uspokajająco, po czym skierowałam się do swojego pokoju.
Na kolację wybrałam sukienkę, która nie rzucała się zbytnio w oczy. I tak nie było tam nikogo, na kim musiałabym zrobić wrażenie, więc postawiłam na kreację, która wydawała się grzeczna i klasyczna. Podziwiałam własne odbicie w lustrze obejmującym całą sylwetkę. Prosta, czarna sukienka do kolan z dekoltem w serek, którą miałam na sobie, całkiem dobrze podkreślała moje kształty, a po dodaniu naszyjnika i pary kolczyków wkrętek, uznałam, że wyglądam wystarczająco reprezentacyjnie.
– Czy to jest w porządku? – zapytałam o aprobatę mojej matki, gdy do niej dołączyłam.
– Jest idealnie. Kierowca już przyjechał, by nas odebrać – oznajmiła moja matka.
– Kierowca? – zapytałam ze zdziwieniem.
– Tak. Przysłał kierowcę, żeby nas odebrał. Prawda, że to z jego strony takie urocze? – powiedziała moja matka z radosnym śmiechem.
Ktoś tu chyba desperacko stara się przypodobać. Cóż, posiadanie bogatego narzeczonego jest lepsze niż posiadanie biednego, tak sądzę...
Moja matka nie potrafiła ukryć swojego podekscytowania przez całą drogę do posiadłości swojego narzeczonego. Kiedy przyjechałyśmy na miejsce, przyszła kolej na mnie, by poczuć oszołomienie samym rozmiarem rezydencji, przed którą stałyśmy. Jak wiele osób tu mieszka? To miejsce przypominało swego rodzaju pałac. Wszystko w tym miejscu, od ogromnych bram, przez rozległe otaczające ogrody, aż po luksusową, gigantyczną rezydencję, wyglądało, jakby zostało żywcem wyjęte z bajki.
Ok, wiedziałam, że jest bogaty, ale nie sądziłam, że jest aż tak dziany.
– To miejsce jest takie ogromne... – szepnęłam do matki.
– Poczekaj, aż zobaczysz wnętrze. To naprawdę niesamowity widok – odszepnęła moja matka.
Zgodnie z jej słowami, wnętrze rzuciło mnie na kolana. Nie mogłam uwierzyć, że ludzie naprawdę mieszkali w takich miejscach. Nawet pięciogwiazdkowe hotele, które widziałam w magazynach, nie mogły się z tym równać. Chociaż żyliśmy na tej samej planecie, wcale nie żyliśmy w tym samym świecie.
– Witajcie. Tak dobrze, że obie tu jesteście – powitał nas męski głos.
--Ciąg dalszy nastąpi...






