Damien był ubrany w drogo wyglądający szary garnitur z niebieskim krawatem, który bardzo dobrze pasował do koloru jego oczu. Z pewnością był to widok, na którym warto było zawiesić oko, i widziałam, że wiele kobiet w kościele wpatrywało się w niego. Wcale im się nie dziwiłam. Damien naprawdę wyróżniał się z tłumu.
Nagle zespół zaczął grać klasyczny marsz weselny, a drzwi do kościoła się otworzyły.






