languageJęzyk

Noc pożądania

Autor: Avelon Thorne 3 kwi 2026

Wstałam z miejsca i obeszłam stół, by do niej podejść, po czym schyliłam się i przytuliłam ją ciepło i mocno. Odwzajemniła uścisk, a potem zaczęła gładzić i poklepywać mnie po plecach. Kiedy ją puściłam i spojrzałam z góry w jej twarz, zobaczyłam łzy radości szkłące się w jej oczach. To był moment, w którym wiedziałam, że małżeństwo to dla niej odpowiedni krok.

Nie miało znaczenia, czy to małżeństwo przetrwa, czy nie; w zupełności wystarczyło to, że ten związek potrafił uszczęśliwić moją matkę do tego stopnia i wywołać ten uśmiech ze łzami w oczach. Mimo fiaska mojego własnego związku, uśmiechałam się razem z matką, przytulając ją ponownie.

– Tak bardzo się boję i czuję się też tak dziwnie. Wiesz… branie ślubu w moim wieku to po prostu… – powiedziała matka, po czym zawiesiła głos.

– Wiek nie ma znaczenia. Jeśli oboje się kochacie, powinniście się pobrać – oświadczyłam z przekonaniem.

Przez całe moje życie nigdy nie widziałam matki naprawdę szczęśliwej i wolnej od trosk. Z powodu naszej biedy i faktu, że była jedynym żywicielem rodziny, musząc jednocześnie wychowywać małą dziewczynkę, moja matka poświęciła życie na ciężką i długą pracę, by nas utrzymać. Chociaż ojciec zmarł, gdy byłam zaledwie niemowlęciem, moja matka nigdy nie wyszła ponownie za mąż i o ile mi wiadomo, nigdy nie była w poważnym związku z żadnym mężczyzną. Dla mnie wyglądało to tak, jakby poświęciła swoją młodość i najlepsze lata życia tylko po to, by mnie wychować. Jeśli ten mężczyzna i to małżeństwo uszczęśliwią ją, wspieranie jej było jedynym, co mogłam zrobić.

– Tak bardzo się cieszę. Najwyższy czas, byś była naprawdę szczęśliwa. Proszę, nie martw się o mnie, ani o nic, ani o nikogo. Po prostu bądź szczęśliwa, proszę… – błagałam żarliwie, by wreszcie wykazała się egoizmem i zrobiła coś dla siebie, a nie dla mnie.

Być może to dlatego, że wiedziałam o braku jakiejkolwiek przyszłości dla mojego związku z Jamesem, tak bardzo pragnęłam, by matce wszystko się ułożyło. Podjęłam decyzję, by ją wspierać i zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby miała szczęśliwe i trwałe małżeństwo z mężczyzną, którego wybrała.

– Dziękuję ci, Katherine. Bardzo ci dziękuję… – szepnęła, po czym zaczęła szlochać.

– Przestań płakać, mamo. Przez ciebie ja też zaraz zacznę – pocieszałam ją, poklepując ją po ramieniu.

– Kevin chce, żebym zaprosiła cię na kolację do jego domu w tę niedzielę. Jeśli znajdziesz czas… – powiedziała mama z wciąż wyraźnym wahaniem i rezerwą w głosie.

Posłałam jej delikatny uśmiech, po czym przytaknęłam głową.

– Oczywiście, że tam będę. Poznajmy go. Wkrótce będziemy rodziną, prawda? – uspokoiłam ją z promiennym uśmiechem na twarzy.

– Zgadza się. Bardzo ci dziękuję, Kat… – powiedziała matka, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.

Ujęłam obie jej dłonie w swoje i pochyliłam głowę, by ucałować po kolei każdą z nich. Jeśli ktokolwiek na tym świecie zasługuje na to, by być naprawdę szczęśliwym, to właśnie ta kobieta siedząca tuż przede mną.

**Powrót do teraźniejszości**

Po tym, jak patrzyłam na moje marzenie o przyszłości z chłopakiem spuszczane w toalecie, gdy ten żenił się z moją najlepszą przyjaciółką, postanowiłam wydać większość pieniędzy, które zaoszczędziłam na naszą – już nieistniejącą – wspólną przyszłość, na samą siebie. Najlepszym sposobem na zemstę jest bycie szczęśliwą, prawda? Zaszalałam na punkcie swojej metamorfozy. Ufarbowałam i ułożyłam włosy. Zafundowałam sobie peeling i masaż, by rozświetlić twarz i całe ciało.

Następnie udałam się na zakupy po niezwykle seksowną czerwoną sukienkę oraz wysokie szpilki, których normalnie nigdy bym nie kupiła, by dopełnić mojego wizerunku kobiety pałającej żądzą zemsty. Kiedy wszystko to zostało zrobione, skierowałam się na ekskluzywną imprezę na zaproszenie jednej z moich znajomych. Na szczęście był to sobotni wieczór, co czyniło go idealnym momentem, by lekko się wstawić i znaleźć ukojenie w ramionach seksownego, gorącego mężczyzny. Jutro czekała mnie kolacja z narzeczonym matki. Nie powinno to stanowić problemu, ponieważ do tego czasu zdążę wytrzeźwieć i doprowadzić się do porządku.

Moja znajoma pochodziła z bogatej rodziny, a po tym, jak wpadłyśmy na siebie na wspólnej imprezie uniwersyteckiej, utrzymywałyśmy kontakt i od tamtej pory pozostawałyśmy całkiem blisko. Usłyszawszy o mojej nieszczęsnej historii, z entuzjazmem zaoferowała mi zaproszenie na ekskluzywną imprezę w barze na dachu najbardziej luksusowego hotelu. Bez wstydu pojawiłam się tam z jednym celem w głowie: niewiarygodnie gorący facet na jedną noc, który utopi mnie w rozkoszy, abym mogła zapomnieć o wszystkich moich problemach i zacząć z czystą kartą.

Bardzo wysoki i muskularny mężczyzna przede mną otworzył drzwi i wciągnął mnie za ramię do środka. Bardziej usłyszałam, niż zobaczyłam, jak drzwi głośno zamykają się za nami, zanim poczułam twardość ściany na swoich plecach, a jego wygłodniałe usta wbiły się w moje, chwytając moje wargi w niezwykle władczym i namiętnym pocałunku. Jęknęłam z rozkoszy prosto w jego usta, podczas gdy jego język badał moje wargi, żądając dostępu do głębi moich ust. Moje wargi rozchyliły się zachęcająco, a on zręcznie wsunął swój mokry język do moich ust. Jęknął cicho, gdy jego język ocierał się o mój, zanim zaczęłam oddawać mu pocałunki z dzikim zatraceniem.

Przeczesałam palcami jego miękkie, ciemne włosy, podczas gdy nasze języki kontynuowały swój namiętny taniec. Całował po prostu niesamowicie. Zaledwie zaczął mnie całować, a już czułam, jak całe moje ciało zaczyna się topić. Był o wiele wyższy ode mnie, a nawet w szpilkach ledwo sięgałam mu do ramion. Jego znacznie potężniejsza sylwetka uwięziła mnie między jego twardym ciałem a ścianą. Ssał moje wargi, by po chwili uwodzicielsko skubać moją dolną wargę zębami. Kiedy w końcu przerwał nasz pocałunek, byłam dyszącym kłębkiem nerwów.

--Ciąg dalszy nastąpi…

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki