Perspektywa Feliksa
Promienie słońca przebijały się przez szczelinę w zasłonach, malując pasy na twarzy Flory. Budziła się łatwo, więc zachowywałem ciszę. Jej stopy poruszały się rytmicznie, nawet gdy spała. Nauczyłem się już, że był to objaw lęku. Jej oddech zamienił się w delikatne westchnienia, które poruszały burzą kasztanowych włosów rozsypanych na poduszce. Obserwowałem ją, a pragnienie, by






