Zaparło mi dech w piersiach, a w gardle dusił mnie niewydany szloch. Jak Felix mógł to zrobić?
Wrócił sekundę później, trzymając w dłoni małą butelkę wody. Podał mi ją z wahaniem, a ja odkręciłam korek i przyłożyłam butelkę do ust taty. Pił łapczywie, jak człowiek, który wreszcie zaspokoił dręczące pragnienie. Prawdopodobnie tak właśnie było.
– Puść go – zażądałam od Felixa, a w moim głosie brzmia






