Podwójne drzwi wznosiły się przed nami, ostatni krok przed wejściem w noc błyskających fleszy i wyrachowanych uśmiechów. Felix wziął moją dłoń, jego palce były ciepłe i uspokajające na mojej spoconej skórze.
– Już dobrze, kwiatuszku – szepnął, jego głos był niskim pomrukiem w moim uchu. – Pamiętaj, dziś wieczorem jesteś Corsino. Głowa do góry, ramiona do tyłu i zawładnij tym miejscem.
Spojrzałam w






