Smród benzyny i dymu wypełnił moje nozdrza, wyrywając mnie z objęć nieświadomości. W mojej piersi zadudnił jęk, przechodząc w stłumiony skowyt, gdy próbowałam krzyczeć. Knebel dławił mnie, a wilgotna szmata wciśnięta w usta wydawała się teraz szorstka i sucha. Moje gardło było wyschnięte na wiór. Usta też. I byłam tak potwornie zmęczona. Panika wezbrała we mnie gwałtowną falą. Boże, ta chwila wyda






