Drżą mi ręce.
A to zdecydowanie nic dobrego dla tatuażystki.
Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Wykonałam Julianowi już tyle tatuaży. Robiłam je pewnie, stabilną dłonią i zawsze wychodziły świetnie.
Wpatruję się w swoje dłonie. Obserwuję, jak drżą. Potem spoglądam na Juliana leżącego na brzuchu; jest pochłonięty telefonem, gra w jakąś grę akcji, której nie znam. Patrzę na niego i drżę.
– No i






