— Tak mi przykro — szepcze gorączkowo Nua. — Nie wiedziałam, że Dante...
— W porządku — mówię jej. — Wejdź.
— Kto to, kochanie? — woła Julian, idąc w stronę drzwi, ale zamiera w pół kroku na widok Nuy. Krew odpływa mu z twarzy.
— Nua — szepcze. Robi kilka kroków w jej stronę.
— Tak mi przykro, Dante — mówi tym swoim słodkim głosem. Płacze. — Nie powinnam była przychodzić. Przepraszam. Tak bardzo p






